Małgorzata Karolczuk z Dzięgielowa

Tej radości, jaką czuję idąc do Łagiewnik, nie da się opisać!

Pielgrzymowałam rok temu i znowu idę. A owoce tej pierwszej wciąż do mnie docierają.

Była to pielgrzymka przebłagalno-wynagradzająca. Wiedziałam, że nie będzie łatwo - i nie było. Ale jestem pewna, że ten trud ma sens. Widać, jak niesamowita jest siła i moc modlitwy.

W tym roku idę, by dziękować za miłość, która ma źródło w Jezusie. To niezwykłe, kiedy widzę, jak ludzie się zmienili w ciągu tego roku, jak otwierają się na innych. Dziękuję Bożemu Miłosierdziu, że jest mi dane to zobaczyć.

Okazuje się, że nawet gdy chodzi o sprawy trudne, których nie miałam odwagi podejmować, Bóg daje siłę i wszystko, co potrzebne do zrealizowania Bożego zamiaru. Uczę się teraz, jak na to odpowiadać, na ten głos, który pyta: - Wierzysz? Ufasz?

Aż łza się w oku kręci z radości. Nie chce się wierzyć, że można mieć taką radochę w sercu! To nie do opisania, co się w tej drodze przeżywa.

« 1 »
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Rozważanie

Głód, nędza i my

ks. Wojciech Surmiak

10 lutego 2018

Głód, nędza i my

Ewangelia z komentarzem