Monika i Marta Zielińskie z Bielska-Białej

Idziemy z pielgrzymką po raz pierwszy w życiu.

Jesteśmy pierwszy raz w życiu na pielgrzymce i idzie się naprawdę bardzo dobrze. Dzień za dniem mija bardzo przyjemnie. Taki marsz, to raczej nic ciężkiego dla młodych. Najtrudniejszy jest tylko poranek, kiedy trzeba wstać, a bolą stopy. Potem ból szybko mija.

A do tego, żeby iść, zachęcił na ks. Krzysztof Walczak, który miał być przewodnikiem jednej z grup, ale niestety się rozchorował. O pielgrzymce wspomniał w czasie kursu dla młodzieży prowadzonego przez Szkołę Ewangelizacji Cyryl i Metody. Może nie mówił zbyt wiele o tym, jak pielgrzymka wygląda, ale zachęcał, żeby się zdecydować i pójść. To nam wystarczyło.

Od początku, od trzech lat. w pielgrzymce bierze udział nasza rodzina - ciocia i wujek z najbliższymi, więc zdecydowałyśmy, że pójdziemy z nimi.

Już wiemy, że na pielgrzymce jest czas na wszystko - na modlitwę. na Różaniec, Koronkę, na konferencję - m.in. księża i siostry zakonne mówili nam o swoim powołaniu - ale jet też czas na żarty, dużo śpiewu różnych piosenek (nie tylko religijnych). Robiliśmy tez "falę" - podnosiliśmy ręce od początku do końca grupy. Niesamowicie to wyglądało. Był też konkurs na to, kto ma więcej pęcherzy. Na szczęście nie wygrałyśmy, ale trochę ich mamy!

« 1 »
Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Rozważanie

Głód, nędza i my

ks. Wojciech Surmiak

10 lutego 2018

Głód, nędza i my

Ewangelia z komentarzem