Ponad 2,5 tys. pielgrzymów diecezji bielsko-żywieckiej szło w tym roku na Jasną Górę. O swojej wędrówce do Matki Bożej opowiedzieli nam:
- Małgorzata i Roman Regiel z Cieszyna oraz Alicja i Andrzej Kozakowie z Czechowic-Dziedzic (poniżej)
- Agnieszka Krzysztoń z córkami Kamilą i Olą oraz Weronika Stuglik z córką Zuzią z Inwałdu
- Magdalena Michalik z Ustronia
- Ewa Bielesz z Istebnej
- Ks. Marcin Pomper z Kęt
- Alicja Balas, Agnieszka Rączka i Agnieszka Kowal z Ciśca
- Angelika Łabas z Glinki oraz Maciej, Tomasz i Jakub Szymankowie ze Zwardonia
Małgorzata i Roman Regiel z Cieszyna
Małgorzata i Roman Regiel z Cieszyna, z synem Jeremiaszem
Urszula Rogólska /Foto Gość
Od kilkunastu lat nie możemy nie uczestniczyć w pielgrzymce. Po prostu się nam chce, bo co roku są sprawy, które chcemy zanieść do Matki Bożej.
W tym roku tak szczególnie mocno modliliśmy się za naszych nowożeńców: córkę Joannę i jej męża Adama.
Dniem, który najbardziej zapamiętamy, był ten przedostatni, kiedy deszcz padał bez przerwy od rana do wieczora. Tak sobie mówiliśmy, że to całe morze łask z nieba pada - i od razu lepiej się szło!
Nie znajdujemy słów, by podziękować goszczącym nas gospodarzom. Jest sierpień, lato. A nasza pani gospodyni wczoraj nie dość, że w tym bardzo deszczowym dniu, czekała na nas w otwartych drzwiach domu z gorącym obiadem, to jeszcze specjalnie napaliła w piecu, żebyśmy mogli wysuszyć ubrania i buty. Inna nasza gospodyni miesiąc temu pochowała męża. I mimo to chciała ugościć pielgrzymów…
Mają tak otwarte serca, że dziękujemy za nich Panu Bogu każdego dnia…
Alicja i Andrzej Kozakowie z Czechowic-Dziedzic
- W tym roku nasze pielgrzymowanie było szczególnym dziękczynieniem. Po zeszłorocznej pielgrzymce, nasz syn Maksymilian postanowił, że pójdzie do seminarium. Teraz jest po pierwszym roku. Dziękujemy Panu Bogu za to powołanie i modlimy się, żeby w nim wytrwał.
Bardzo nam sprzyjała pogoda. Nie możemy się dziś nadziwić, że odcinki, które zazwyczaj nam się dłużyły, były męczące, w tym roku minęły nie wiadomo kiedy!
Alicja: - Ze wszystkich pielgrzymkowych dni najbardziej utkwił mi w pamięci sam początek, kiedy dotarliśmy do sanktuarium Matki Bożej Patronki Środowiska Naturalnego w Bujakowie koło Mikołowa. Jak zawsze ksiądz proboszcz witał nas tam niezwykle serdecznie. A wspaniały smak wyjątkowego kompotu, którym nas gości, pamięta się przez cały rok!









