Wśród tegorocznych pielgrzymów 408. Pieszej Pielgrzymki Żywieckiej na Jasną Górę, przebiegającej od 23 do 29 sierpnia pod hasłem "Spotkałeś?" byli tacy, którzy doszli do celu już kilkadziesiąt razy, ale było i bardzo wielu pierwszaków. Niektórzy z różnych względów zamieniają pieszą trasę "młodzieżową", na krótszą, "myszkowską".
Naszą relację i galerię zdjęć z dnia rozpoczęcia pielgrzymki, znajdziecie tutaj: Żywiec idzie na Jasną Górę! Kierunek: spotkanie w konfesjonale.
A z powitania pielgrzymów i Mszy św. na Jasnej Górze tutaj: Pielgrzymi z Żywca przynieśli swoje stągwie z wodą na Jasną Górę.
- Dwa lata temu szłam po raz pierwszy z Żywca. Pamiętam dokładnie każdy dzień, bo nogi miałam takie spuchnięte - opowiada Anna Zoń z Czernichowa. - W tym roku znowu bardzo chciałam iść, ale pamiętając o tamtym pielgrzymowaniu, wyruszyłam z Myszkowa. Szło mi się bardzo dobrze - każdemu polecam! Jestem urzeczona sanktuariami maryjnymi, jakie odwiedziliśmy po drodze, zwłaszcza Leśniowem. Tam po prostu trzeba trafić! Szłam do Matki Bożej, bo mam za co dziękować…
- Jest i za co przepraszać - dodaje wędrująca obok Anny Wanda Piela z Międzybrodzia Żywieckiego. - Przepraszaliśmy za to, coś dzieje - za obrazę wizerunku Matki Bożej. Dobrze było wyruszyć w pielgrzymce, żeby pokazać odwagę; żeby zobaczyć, że wcale nas nie jest tak mało; że hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna", jest jeszcze mottem życia dla wielu w codziennym postępowaniu.
Mali i duzi na Jasnej Górze po tygodniowej wędrówce do Mamy, wśród duszpasterzy.Urszula Rogólska /Foto Gość
Po raz pierwszy na 170-kilometrową wędrówkę wybrała się Weronika Jelonek z Żywca. - Wiele lat temu chciałam już iść na pielgrzymkę, ale jakoś się nie udawało. W tym roku wyciągnął mnie tu mój chłopak. Czułam się naprawdę wspaniale, bardzo bezpiecznie i to już od pierwszego dnia, od 23 sierpnia.
- Dla mnie ta pielgrzymka to było niebo na ziemi! - nie ma wątpliwości Krzysztof Rodak, także z Żywca, chłopak Weroniki, który z Pieszą Pielgrzymką Żywiecką szedł na Jasną Górę po raz dziewiąty. - Bardzo serdeczna atmosfera, każdy każdemu pomagał, każdy mógł liczyć na wsparcie innych.
- Chociaż nie wszyscy się znamy, mogliśmy mieć do siebie wzajemnie zaufanie - podkreśla Weronika i ma już plan na to jak spędzić te siedem dni sierpnia przyszłego roku: - Pójdę drugi raz!
Oboje mówią o tym, jak są poruszeni głównym tematem pielgrzymki: sakramentem pokuty i pojednania: - Poruszaliśmy ten temat w różnych aspektach. Nasi księża, kierownicy duchowi, oswoili nas z nim bardzo szczegółowo na konferencjach i w homiliach - dodają młodzi.










