Jak mówił dziś ks. Janusz Kuciel, dziekan międzybrodzki, tuż przed złożeniem ciała ks. Marka Kręciocha do grobu, kobiernicki duszpasterz odszedł po cichu, niepostrzeżenie i samotnie, w nocy: - Ale cichość nie oznacza małości człowieka. Wspomnienie uśmiechniętego księdza Marka, naszego księdza Marka, będzie trwać wraz z tym kościołem, a wszystko dobro, które uczynił, ogrzewać będzie tę świątynię.
Za to dobro dziękowali dziś w kościele św. Urbana jego najbliżsi, rzesza jego parafian, przyjaciół, kapłanów - a wśród nich czterech biskupów.
Przed Eucharystią zmarłego duszpasterza wspominali i dziękowali mu przedstawiciele parafii, grup, stowarzyszeń i instytucji, z którymi współpracował - m.in. pszczelarze, krwiodawcy czy strażacy.
Wszystkich uczestników liturgii pogrzebowej witał biskup Piotr Greger. Wśród nich byli również biskup polowy Wojska Polskiego Józef Guzdek, który z woli zmarłego kapłana przewodniczył Mszy św., a także zaprzyjaźnieni z nim biskupi z Ukrainy: bp Marian Buczek i bp Leon Mały oraz ks. prof. Edward Staniek, który wygłosił kazanie.
Kościół św. Urbana podczas pożegnania śp. ks. Marka Kręciocha.Urszula Rogólska /Foto Gość
- Stajemy, by Panu Bogu dziękować - jak w każdej Eucharystii - a dziś szczególnie za dar życia i posługi kapłańskiej zmarłego księdza proboszcza Marka Kręciocha - mówił bp Greger. - Jako wspólnota Chrystusowego Kościoła dziękujemy najpierw za dar jego naturalnego życia, będącego owocem miłości małżeńskiej jego rodziców, Albina i Heleny. Wydawałoby się - po ludzku sądząc - życia krótkiego, bo niespełna 62-letniego. Dziękujemy za życie nadprzyrodzone, które rozpoczęło się od momentu chrztu św., poprzez który to sakrament został włączony do Chrystusowego Kościoła, w którym żył, dojrzewał, wzrastał. I dziękujemy dziś Bogu za ten szczególny dar - powołania kapłańskiego, którym szedł prawie 35 lat - najpierw siedem lat służąc jako kapłan archidiecezji krakowskiej, a od 1992 r. jako prezbiter Kościoła bielsko-żywieckiego. Ponad połowę tych lat posługiwał tutaj, w Kobiernicach - od roku 1996 jako wikariusz, trzy lata później był tu administratorem, a w roku 2000 został jej proboszczem.
Rozpoczynając Mszę św., bp Józef Guzdek przywołał słowa Romana Brandstaettera: "Nic się nie dzieje przedwcześnie,/ I nic się nie dzieje za późno,/ I wszystko się dzieje w swym czasie,/ Wszystko... Wszystkie uczucia, spotkania,/ Odejścia, powroty, czyny, zamiary,/ Zawsze właściwą godzinę biją Boże zegary". - Pytamy, czy to była właściwa godzina, czy nie za wcześnie przestało bić serce księdza Marka. Nie mamy na to odpowiedzi innej jak ta: "Jezu, ufam Tobie, bo Ty piszesz najpiękniejszy scenariusz naszego życia" - mówił bp Guzdek.









