Nowy numer 20/2022 Archiwum

Tydzień królewskich córek

Przez tydzień przychodziły do Niego częściej niż zwykle. Powyłączały telefony, w zupełnej ciszy nasłuchiwały Jego głosu wieczorami i o poranku. Kiedy wkładały na głowy korony, nie miały wątpliwości, kim jest ich Tata.

Trudno spotkać dziewczynę czy młodą kobietę, która była choć raz na rekolekcjach prowadzonych przez siostry elżbietanki cieszyńskie w Zabrzegu (a w minionym czasie także dni skupienia w Cieszynie) i nie chciałaby tu znów przyjechać.

– Siostry potrafią stworzyć taką atmosferę, że chce się wracać, bo tu poznaje się, jaki jest Pan Bóg i jakie jesteśmy my widziane Jego oczami. Tu pokochasz słowo Boże i nie będziesz potrafić bez niego żyć. Tu możesz być blisko Niego, spędzać przy Nim więcej czasu niż na co dzień – mówią zgodnie Magda Dąbrowa i Amelia Brzóska z Cieszyna oraz Viktoria Glombitza z Bielowicka. Dziewczyny wraz z siedmioma rówieśniczkami z różnych miejscowości diecezji bielsko-żywieckiej i archidiecezji katowickiej przeżywały w Zabrzegu tygodniowe rekolekcje „Żyj! Jak?! Córka Króla!”, przygotowane przez siostry elżbietanki cieszyńskie Patrycję Czaję i Tarsycję Bielicką oraz ojca Tymoteusza Kaczmarczyka, cystersa z Wąchocka. – Podkreśliłyśmy w temacie słowo „żyj” – bo to jest najważniejsze. A jak? W żartach czasem mówimy: „Ale ze mnie sierota”. A my nigdy nie jesteśmy sierotami, mamy Ojca w niebie! To Bóg, Król, Pan, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych – tłumaczą siostry. – Jeśli Pan Bóg pozwoli tego doświadczyć naszym uczestniczkom, to otworzą swoje serca i mogą żyć naprawdę: chodzić wyprostowane, z głową do góry. Mogą być odważnymi chrześcijankami i podejmować piękne decyzje w oparciu o życie wiarą. Zaproponowałyśmy uczestniczkom, by tę prawdę odkrywały na pogłębionej modlitwie. Dwa razy dziennie dziewczyny miały okazję do dłuższego rozważania słowa Bożego: rano – Ewangelii i psalmu z dnia oraz w czasie Mszy św., kiedy o. Tymoteusz zapraszał do zatrzymania się nad historiami kobiet biblijnych: Maryi w chwili zwiastowania i wniebowzięcia, Samarytanki przy studni, Marii i Marty, niewiast stojących pod krzyżem Jezusa. Wieczory i przedpołudnia spędzały w milczeniu – co było z jednej strony wyzwaniem, a z drugiej wzajemnym umacnianiem. Podkreślają, że ten czas pozwolił im lepiej dostrzec potrzeby koleżanek siedzących obok. Wieczory spędzały razem na adoracji Najświętszego Sakramentu, wyczekiwanej przez wszystkie. Nie zabrakło pogodnych wieczorów i królewskiej wycieczki do pałacu w Pszczynie. Na finał każda założyła na głowę subtelną królewską koronę. Siostry zaprosiły też uczestniczki do odkrywania kłamstw, w które wierzymy: mogę mieć wszystko; muszę być doskonały, żeby Pan Bóg mnie kochał; świat musi być sprawiedliwy, wszyscy muszą mnie kochać. – Tak nie jest. Dajmy sobie i innym wolność królewskich dzieci – dzieci Ojca, który kocha bez warunków – tłumaczą siostry i dodają: – Zależy nam na tym, żeby dziewczyny wyjechały z pragnieniem kontynuowania modlitwy słowem Bożym, żeby w swoje życie wnosiły to dobro, którego doświadczały na modlitwie, które odkrywały; żeby umiały też stawiać sobie wymagania w dzisiejszym świecie, a jednocześnie były wolne jako córki Króla.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama