Nowy numer 24/2021 Archiwum

Siedem dróg ks. Jerzego Musiałka, proboszcza z Kęt-Osiedla

Trzy z pierwszych lat kapłaństwa, kolejne napisane po 7, 10, 16 latach od święceń, a ostatnia - w 2020 r. W 35. roku kapłaństwa ks. kan. Jerzego Musiałka ukazał się zbiór jego rozważań męki Pańskiej.

Książka "Przez krzyż Chrystusa do zmartwychwstania" zawierająca siedem rozważań Drogi Krzyżowej, których autorem jest ks. kan. Jerzy Musiałek - od 19 lat proboszcz parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Kętach - została wydana tuż przed tegorocznym Wielkim Tygodniem. Jak mówi autor: - To nie są jakieś nadzwyczajne rozważania, ale moje osobiste świadectwo przeżywania relacji z Bogiem, dojrzewania do bliskości z Jezusem, odkrywania w parafiach, w których pracowałem, znaczenia męki Pańskiej. Chciałem podzielić się tym, co otrzymałem od Boga i od ludzi, którzy w tych miejscach budowali moją wiarę. Bo szukam Boga, odkrywam Jego miłość tak samo jak inni.

Ks. Jerzy Musiałek przyjął święcenia kapłańskie z rąk kard. Franciszka Macharskiego w katedrze wawelskiej w 1986 r. Jego pierwszą wikariuszowską parafią były Pisarzowice, kolejną - Cięcina, a dalej Bystra Krakowska, gdzie został proboszczem i - od 19 lat - Kęty-Osiedle. To rozważania wielkopiątkowych Dróg Krzyżowych z tych miejsc znalazły się w książce: z Pisarzowc z lat 1986-1989, z Cięciny - z 1993 r., Bystrej - z lat 1996 i 2002 i ostatnia, zeszłoroczna z Kęt, niewygłoszona jeszcze publicznie ze względu na ograniczenia epidemiczne.

Książkę kończy "Modlitwa wielkanocna",  którą ks. Musiałek spisał także przed laty, a która zrodziła się podczas przeżywanego przez niego czwartego tygodnia rekolekcji ignacjańskich, kiedy rozważa się treści paschalne.

Siedem dróg ks. Jerzego Musiałka, proboszcza z Kęt-Osiedla  

Rozważania ilustrują zdjęcia poszczególnych kościołów parafialnych oraz znajdujących się w nich stacji drogi krzyżowej. W jednym z nich, w Bystrej Krakowskiej, przedstawiono także stację XV - Zmartwychwstanie Jezusa. To ona towarzyszy "Modlitwie wielkanocnej". Okładkę zdobi wizerunek Ukrzyżowanego z jednej z francuskich świątyń, którą odwiedził ks. Musiałek. Jak sami mówi, gdziekolwiek jest, wizerunki Jezusa Ukrzyżowanego, Piety zawsze zwracają jego uwagę na wizje artystów, próbujących oddać ludzkie reakcje cierpiącego Boga i Jego Matki.

Jak zauważa ks. Musiałek, do podzielenia się przemyśleniami skłoniły go własne obserwacje: w wielu krajach powstały i wciąż powstają Kalwarie, sanktuaria kalwaryjskie; niemal w każdej polskiej parafii nabożeństwa wielkopostne wciąż przyciągają rzesze wiernych,

- Tak było także w parafiach, w których pracowałem. Pamiętam zaangażowanie młodzieży z Pisarzowic i Bystrej w przygotowanie rozważań i śpiew, którym włączali się w nabożeństwa, ale szczególnie utkwił mi jeden obraz z Cięciny. W Wielki Piątek, po zakończeniu obrzędów, koło godziny 20, wielu parafian indywidualnie albo rodzinami - pomimo że już uczestniczyli we wspólnej Drodze Krzyżowej - z modlitewnikiem w rękach podchodziło na kolanach od stacji do stacji, jeszcze raz w skupieniu odprawiając swoją Drogę Krzyżową. Też mam to doświadczenie z mojej rodzinnej parafii św. Józefa w Krakowie. Może warto wrócić do tego zwyczaju - nie tylko w Wielkim Poście.

Jak dodaje ks. Musiałek: - Jan Paweł II odprawiał prywatnie Drogę Krzyżową w każdy piątek, wielu z nas rozważało ją w plenerze w czasie wakacyjnych rekolekcji, podczas pielgrzymek, które przecież mają miejsce w różnych okresach roku liturgicznego. Św. Faustyna powiedziała, że rozważanie męki Pańskiej przez godzinę znaczy więcej niż całodniowe biczowanie się. Ono niesie wiele błogosławieństw i prowadzi nas do źródła Bożych łask, do źródła miłosierdzia.

Autor dodaje, że jego rozważania - jak wszystkie, które słyszymy w kościołach - odnoszą się do codziennego życia: - To nie jest użalanie się nad Jezusem jak płaczące niewiasty z ósmej stacji. My nie płaczemy nad Jezusem, nie użalamy się nad Nim, ale płacząc nad sobą, odkrywamy Bożą miłość; patrzymy, co my robimy, że przez nas Jezus cierpi. A to po to, żebyśmy Mu więcej bólu nie zadawali, czy żeby ktoś przez nas nie cierpiał; żebyśmy my doskonalili swoje życie poprzez to rozważanie.

Ks. kan. Jerzy Musiałek ze zbiorem swoich rozważań Drogi Krzyżowej.   Ks. kan. Jerzy Musiałek ze zbiorem swoich rozważań Drogi Krzyżowej.
Urszula Rogólska /Foto Gość

Wśród rozważań w książce zabrakło jednych - dla ks. Musiałka niezwykle mocnych - które zrodziły się w czasie pielgrzymki do Ziemi Świętej i samotnej Drogi Krzyżowej ulicami gwarnej, starej Jerozolimy, żyjącej swoją głośną codziennością. - Nigdy ich nie spisałem, ale myślę, że ich ślad gdzieś tam został we mnie i moich medytacjach.

Rozważania są zapisane wierszem. - Trudno to nazwać poezją, ale taki układ według mnie pomaga w spokojnej medytacji, sprzyja zatrzymaniu się, a nie jedynie przeczytaniu tekstu.

Książkę, która jest zaproszeniem dla każdego do zatrzymania się, a także pomocą do indywidualnych medytacji, ks. Musiałek zadedykował swoim nieżyjącym już rodzicom: Janinie i Janowi, w podziękowaniu za dar życia oraz świadectwo wiary i miłości.

- To rodzice prowadzili mnie do kościoła i wprowadzali w świat wiary. Przed oczami mam obraz mamy klęczącej przy łóżku i mamy, która mnie, czterolatkowi, uszyła pierwszą komeżkę na procesję Bożego Ciała. Moje medytacje nad męką Pańską to także owoc wychowania w domu rodzinnym…

Ciąg dalszy na następnej stronie.

« 1 2 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama