Nowy numer 43/2020 Archiwum

Serca na Jasnej Górze

Kiedy pielgrzymi, nieraz po kilkadziesiąt razy w życiu mówią, że w ten sposób ładują duchowe akumulatory na cały rok, nie można im nie wierzyć. W końcu sprawdzili na sobie. A ich świadectwo buduje wielu z nas.

Kończąc tegoroczną pielgrzymkę diecezji bielsko-żywieckiej na Jasną Górę, jej główny przewodnik, ks. Damian Koryciński, dziękował pielgrzymom za to świadectwo, szczególnie rodzinom z małymi dziećmi, których przybyło w tym roku w gronie pątników. – Wdzięczność chciałbym też wyrazić wszystkim tym, którzy swoją pracą umożliwili pielgrzymom bezpieczną wędrówkę: od ratowników służby maltańskiej, przez grupy animatorów muzycznych, kwatermistrzów, bagażowych i czuwających nad ruchem na drodze porządkowych, a także wolontariuszom biura pielgrzymkowego. Wszyscy naprawdę ciężko pracowali, pełniąc odpowiedzialną funkcję. Docenić trzeba wielką pracę pilotów: Piotra Pawickiego, Pawła Pawlickiego, Grzegorza Stefko – podkreśla ks. Koryciński. Swoja cząstkę serca ofiarowali pielgrzymce także sponsorzy. Niektórzy wsparli datkiem, a tysiące litrów wody podarowały firmy: Żywiec Zdrój oraz Żywiec Perła Andrzeja Pękali z Żabnicy.

Świadkowie miłości

Razem z pielgrzymami powędrowały na Jasną Górę serca tych, którzy, na trasie czekali na pątników z posiłkiem. – Nieraz te przygotowania trwają prawie cały rok i są również potwierdzeniem, że serca wędrujące za pielgrzymami zostają blisko Pani Jasnogórskiej na stałe – przyznaje Jerzy Mickiewicz, szef Rycerstwa Niepokalanej w parafii św. Antoniego w Gołonogu. Tu przez wiele miesięcy trwa szukanie sponsorów, systematyczne zakupy, żeby na powitanie pątników z Oświęcimia niczego nie zabrakło. Również pani Józefa Kubisty z Rajska wiele miesięcy wcześniej zastanawia się, jak w tym roku przygotować się na powitanie pielgrzymki. Podobnie starania swoich parafian ocenia ks. kan. Andrzej Zając, proboszcz parafii św. Macieja w Bielanach, gdzie w przywitanie przeszło tysiąca pątników zaangażowały się grupy z wszystkich sołectw parafii. Gospodynie z Bielan, pod przewodnictwem Małgorzaty Gabryś, przygotowały specjalny napój dla pielgrzymów: z sokiem malinowym, miętą i herbatą. – To nasz specjalny przepis – mówią z dumą, wskazując na okazałe garnki, z których chwilę później czerpały, częstując pątników. W ich kuchni strażacy przygotowali pyszną grochówkę, po którą ustawiła się od razu długa kolejka. – Wczoraj 12 osób, dzisiaj 9 osób pracowało, a parę wcześniejszych dni poświęciliśmy na zakupy niezbędnych wiktuałów. W zakupie pomogła nam parafia. Samym gotowaniem zajmowały się panie z naszej straży, ale skoro za całe przygotowanie odpowiadałem ja, to ja też musiałem dopilnować, żeby była dobrze doprawiona i smaczna. Nie było problemów, bo mamy już spore doświadczenie – mówi z uśmiechem prezes Henryk Pawlusiak. Panie z KGW w Łękach przygotowały kanapki, drożdżowe placki, kawę i herbatę. – Dla wszystkich mamy też wodę, a dla najmłodszych pielgrzymów – soczki – mówi Małgorzata Kramarczyk, przewodnicząca Koła. – Oczywiście w przygotowaniu tego pomagają nam mieszkańcy Łęk, którzy składają nam datki na potrzebne zakupy. Bo całe Łęki zawsze myślą o pielgrzymach... Nie inaczej jest w Zasolu Bielańskim, gdzie gospodynie same zdobyły całą masę różnorodnych składników, z których powstało w niedzielne przedpołudnie aż 6 tysięcy (!) wspaniałych kanapek. – Kilkanaście osób pracowało od samego rana. Pokroiłyśmy 44 bochenki chleba. Zużyłyśmy 20 kilogramów masła, 44 kilo sera żółtego, nie licząc jajek, pomidorów i ogórków, które przynieśli nam sami mieszkańcy. Każdy przynosi, co może. Na pewno mobilizuje nas, kiedy słyszymy, że pielgrzymi czekają na te kanapki – mówi Jadwiga Stawowczyk, prezentując jeden z wielu talerzy ze stosem legendarnych już bielańskich smakołyków.... A nad przygotowaniem gorących napojów czuwa kolejna grupa gospodyń, z szefową Koła Marią Kajor. Gospodynie z Zasola przywiozły swojskie specjały: chleb z domowym smalcem, samodzielnie przygotowane ogórki małosolne i cały kosz cukierków dla pielgrzymujących dzieci. – U nas też spontanicznie mieszkańcy pomagają w zebraniu funduszy – mówią Danuta Żurek, Zofia Wójcik i Małgorzata Włoszek. – Same nie damy rady pielgrzymować, ale mamy nadzieję, że przez modlitwę pielgrzymów będziemy mieć jakąś cząstkę w ich pielgrzymowaniu... Na to, że pielgrzymi zaniosą ich prośby na Jasną Górę, liczą też gospodynie z Wilamowic, Pisarzowic, Rajska i wielu innych parafii, które podejmowały pątników.

Podziękować Matce

Za wszystkie łaski i ludzką dobroć pielgrzymi podziękowali na Jasnej Górze, a wkrótce, prawdopodobnie pod koniec września, zrobią to raz jeszcze. Taką okazję da im wspólna modlitwa w kaplicy MB Częstochowskiej na Przegibie-Butorzonce w Cięcinie. – Tam w gronie pielgrzymów chcemy się spotkać na modlitwie, a później na pobliskiej polanie przy ognisku podsumujemy to nasze wędrowanie – zapowiada ks. Koryciński. •

Dzięki Maryi – i ludziom

Ks. Damian Koryciński, główny przewodnik diecezjalnej pielgrzymki na Jasną Górę – To, co czujemy jako pielgrzymi, wkraczając na Jasną Górę, to zawsze niezwykła radość i wdzięczność. Oczywiście jest ta chwila szczęścia, bo udało się pokonać trudy i kryzysy – i dojść. Ale prawdziwa radość, która trwa znacznie dłużej, wynika z tego, że szliśmy przez wiele godzin razem z Maryją do Chrystusa, że znaleźliśmy się tak blisko, że przez Matkę Bożą możemy otrzymywać niezliczone Boże łaski. To rzeczywiście napełnia siłą na cały rok. Za to jesteśmy najbardziej wdzięczni. Myślę, że to dotyczy nie tylko pielgrzymów, ale też wszystkich, którzy pomogli, by z tą radością na Jasną Górę dotrzeć. Trzeba docenić trud księży przewodników i wszystkich kapłanów i kleryków, którzy brali udział w pielgrzymce. Ich ofiarna posługa, podejmowana dosłownie 24 godziny na dobę, jest niezbędnym warunkiem dobrego pielgrzymowania. Ogromna wdzięczność należy się też za pomoc, jakiej udzielali pielgrzymom wszyscy, którzy przyjmowali nas po drodze: proboszczom, strażakom, paniom z Kół Gospodyń Wiejskich, dyrekcjom i pracownikom szkół. Wszystkie drzwi otwierały się na oścież, czekały posiłki i wszelka pomoc. Nie sposób opisać gościnności rodzin przyjmujących pielgrzymów na noclegi. Oni są najlepszymi świadkami miłosierdzia: podróżnych karmią, w dom przyjmują. I choć tylko pielgrzymi dotarli na Jasną Górę, wraz z nimi doszły tam także serca i intencje wszystkich naszych pomocników.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama