Nowy numer 16/2018 Archiwum

I zaczyna się w rodzinie

– W Oświęcimiu spotkaliśmy się już po raz czwarty. Marsz już nie jest dla mieszkańców naszego miasta czymś abstrakcyjnym. Wiedzą, na czym polega, rośnie świadomość, dlaczego musimy bronić życia i rodziny – mówi Maria Plewa ze wspólnoty Domowego Kościoła.

Czwarty Marsz dla Życia i Rodziny w Oświęcimiu w tym roku przeszedł ulicami miasta pod hasłem: „Rodzina szkołą ewangelizacji”. Poprowadziła go Szkoła Ewangelizacji Cyryl i Metody, która pół roku wcześniej, na zaproszenie oświęcimskiej parafii św. Maksymiliana i jej proboszcza ks. prałata Józefa Niedźwiedzkiego głosiła Dobrą Nowinę wśród mieszkańców tej wspólnoty. Członkowie SECiM szli na czele marszu razem ze swoim pasterzem ks. Przemysławem Sawą. Aneta Marszolik i Adam Zuber wiedzieli, jak zachęcić uczestników marszu, by ci sami stali się ewangelizatorami już tego dnia na ulicach. Żywiołowo zapraszali ich, by wszystkim, którzy z zaciekawieniem spoglądali na nich z okien i przystanków autobusowych, odważnie głosili, że to miłość – Boża Miłość – jest najważniejsza. Po drodze nie brakło przeproszenia Pana Boga za grzechy raniące życie rodzinne, a także wzajemnego przebaczenia sobie win. Nie wahali się świadczyć, z kim i dla kogo idą, mówili o Jezusie, swoim jedynym Panu i Zbawicielu. Ks. Przemek, Aneta i Adam zapraszali ich do znalezienia swojego miejsca we wspólnotach i grupach Kościoła, które pozwolą im wzrastać w wierze.

Raz po raz wszyscy skandowali, że to Święta Rodzina jest dla nich wzorem w codzienności. Zatrzymali się na oświęcimskim rynku, gdzie wysłuchali orędzia ewangelizacyjnego i razem pomodlili się o Ducha Świętego dla mieszkańców miasta. – Temat, który uznaliśmy za szczególnie ważny w tym roku, to ewangelizacja – mówi Dorota Kinalczyk z grona organizatorów marszu. – Chcieliśmy zachęcić wszystkich, byśmy naszą postawą ewangelizowali przede wszystkim w naszych rodzinach. Bo wszystko zaczyna się w rodzinie. Najbardziej mnie cieszy, i jestem tym mocno zbudowana, że w marszu tak licznie biorą udział rodziny z małymi dziećmi. Nieraz przyjeżdżają z daleka. To wielka radość, kiedy pokazują, że są szczęśliwi, że dobrze im razem w takiej wspólnocie. – Świadomość wagi marszu u mieszkańców Oświęcimia jest oraz większa – dodaje Maria Plewa z Domowego Kościoła, jedna z inicjatorek przedsięwzięcia. – Widzimy to także przed marszem przy rozdawaniu ulotek, rozwieszaniu plakatów. Kiedyś wiele osób niechętnie patrzyło na to, co robimy. Teraz nie mamy tego problemu. I nawet jeśli właściciel sklepu mówi nam, że niestety nie ma miejsca na plakat, natychmiast pojawia się na przykład żona, która mówi: proszę zostawić, znajdę miejsce.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma