• facebook
  • rss
  • Matura

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 18.03.2015 13:07

    Żeby Rzym był stolicą Turcji...

    - Panie Boże spraw, żeby Rzym był stolicą Turcji...
    - Krzysiu, a czemu ty się tak dziwnie modlisz?
    - Bo tak właśnie napisałem na maturze z geografii.

    Najpierw była studniówka. A teraz pielgrzymka do Częstochowy: ostatnia deska ratunku przed maturą. Tym razem katecheci zmienili formułę peregrynacji abiturientów do stóp Czarnej Madonny i z czuwania całonocnego przygotowali z młodzieżą modlitwę popołudniowo-wieczorną.

    Nowatorskie rozwiązanie wymaga jeszcze pewnych drobnych poprawek, bo z odległych zakątków diecezji nie da się dojechać na Jasną Górę wczesnym popołudniem inaczej, jak tylko urywając się z zajęć lekcyjnych. Ale formuła wydaje się lepsza, niż nocne podrzemywanie za murami sanktuarium. Poświęcenie fizyczne zostaje, oferta modlitewna jest nawet bogatsza. I w dodatku unika się pokus, które ciągną się w tym wieku za człowiekiem jak tuman kurzu za powozem.

    Prawie dwadzieścia lat temu katechizowałem w technikum samochodowym w Żywcu. Wybraliśmy się z chłopakami na przedmaturalną pielgrzymkę do Częstochowy, w której uczestniczyli przedstawiciele wszystkich szkół średnich w Żywcu. Ruszyliśmy z rana autobusem, który udostępnił nam miejscowy PKS. W jego warsztatach moi uczniowie mieli praktyki zawodowe. Byliśmy gdzieś koło Siewierza, gdy silnik zaczął się krztusić, szarpać, aż w końcu autokar stanął.
    - Chłopaki, nie zdążymy - jęknąłem rozpaczliwie.
    - Ksiądz się nie martwi - uspokoił mnie starosta klasy. - Panie Władku - rzucił do kierowcy - ten nasz wóz to numer czterdzieści osiem.
    - Tak jest - odpowiedział pan Władek.
    - Chłopaki, kto ostatnio na praktyce robił coś przy czterdzieści osiem? - zaskrzeczało w autobusowych głośnikach.
    - Ja! Ja! I ja! - podniosły się ręce.
    - To skoczcie zobaczyć, czemu grat się rozkraczył.
    Wyskoczyli. Trwało to może z dziesięć minut. Huknęła klapa silnika.
    - Panie Władku, możemy jechać.
    I na Jasną Górę na czas zdążyliśmy.

    Od tamtej pory kiedy widzę przyszłych maturzystów pielgrzymujących na Jasną Górę, myślę, że to są ci, co pierwszą część egzaminu dojrzałości mają już za sobą. Pierwszą i może najważniejszą, bo dotyczącą wiary i miejsca, jakie Pan Bóg ma w ich życiu.

    O diecezjalnej pielgrzymce maturzystów na Jasną Górę można przeczytać TUTAJ.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół