Skupieni, uśmiechnięci, gotowi do drogi. Młodzież, rodziny z małymi dziećmi, osoby w sile wieku. Najmłodsza dziewczynka biorąca udział w pielgrzymce, Aurelia Chrzan, ma 17 miesięcy, najstarszą pątniczką jest 80-letnia Wanda Śliwiak.
Razem ze świeckimi do Krakowa ruszyło 26 księży, 31 kleryków i 25 sióstr zakonnych. Na miejscu do grupy, która ruszyła z Hałcnowa dołączy 31 pielgrzymów rowerowych z Kęt i 40 ze Strumienia. W sumie w pielgrzymce bierze udział 1289 osób idących pieszo. Razem z tymi, którzy do Łagiewnik przyjadą na rowerach, będzie ich 1360 osób.
Rodzice z najmłodszą dziewczynką biorącą udział w pielgrzymce, 17-miesięczną Aurelią.
Joanna Kojda /Foto Gość
Marcin i Marcelina Korczyk z Kończyc Małych poznali się na pielgrzymce. Marcin był wtedy bagażowym, Marcelina – kwatermistrzem. Pół roku później byli już parą. – Potem ślub, test ciążowy zrobiłam tuż przed kolejną pielgrzymką, a o tym, że jest pozytywny, powiedziałam Marcinowi już w Łagiewnikach – uśmiecha się Marcelina. – Jak się okazało, że będzie dziewczynka, to wiadomo było, że damy jej na imię Faustyna. Później pojawił się Franek. Nasze dzieci cały czas chodzą z nami na pielgrzymkę. Ja biorę w niej udział już od pierwszej edycji. A dzieci, od kiedy się urodziły, też z nami idą, nie mają wyjścia – śmieje się Marcelina. Marcin jest porządkowym, Marcelina nie pokonuje więc z dziećmi całej trasy na nogach. Każdego dnia idą jednak choć jeden odcinek drogi. – Idziemy w intencji naszej rodziny – przyznają małżonkowie. – Modlimy się o to, żeby znów przez cały rok było dobrze, w zgodzie. Ja kiedyś szedłem w intencji poznania żony i to się spełniło – dodaje Marcin.
Marcin i Marcelina z dziećmi.
Joanna Kojda /Foto Gość
Klerycy Janek z Cieszyna i Piotrek z Bielska-Białej dopiero zaczynają swoją przygodę z seminarium, są na roku propedeutycznym. Na pielgrzymkę idą już po raz ósmy, dziewiąty. – W pewnym momencie przestaliśmy liczyć – śmieją się. Przyznają, że także pielgrzymka pomogła im w rozeznawaniu powołania. – Jako dziecko zawsze lubiłem robić dużo różnych rzeczy i jak się dowiedziałem o pielgrzymce, to stwierdziłem, że chcę iść. Teraz patrzę na nią też z perspektywy wiary, idziemy jako Kościół pielgrzymujący, co bardzo mi się podoba. Spotykają się ludzie Kościoła różnych stanów, w różnym wieku i wspólnie kroczymy w jednym celu – mówi kleryk Janek. – Pielgrzymka zawsze jest dla mnie umocnieniem i potwierdzeniem wyboru mojej drogi, z której bardzo się cieszę – dodaje kl. Piotr.
Przed Eucharystią, której w ołtarzu polowym sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Bielsku-Białej-Hałcnowie przewodniczył bp Roman Pindel, wielu diecezjan zaraz po oddaniu bagażu ustawiło się w kolejkach do spowiedzi. Wielu także zanim ruszyło w drogę, na modlitwę zatrzymało się w Bazylice Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, by przed figurą Matki Bożej Bolesnej trzymającej ciało Jezusa powierzać Bogu pielgrzymkowe intencje. Pątnicy wyruszający do Łagiewnik modlili się także przed obrazem Jezusa Miłosiernego, który znajduje się w bocznej kaplicy.
Tuż przed wymarszem biskup Roman Pindel poprosił pielgrzymów, by oprócz modlitwy w swoich intencjach, modlili się także o pokój na świecie, o pojednanie między Polakami, o dobro rodzin, o powołania kapłańskie, zakonne oraz misyjne. Później udzielił im specjalnego błogosławieństwa i pokropił ich wodą święconą.
Zosia z Kalnej idzie po raz piąty, już skończyła szkołę ponadpodstawową, jej koleżanka Kinga z Godziszki jest w drugiej liceum. – Pielgrzymka to okazja, żeby pomodlić się za naszych bliskich, spędzamy razem czas w słusznym celu – przyznaje Zosia. – To dobra okazja, żeby dać odpoczynek głowie, spędza się czas ze znajomymi, modli się, jest się z Chrystusem i naprawdę jest miło – dodaje Kinga, która jest oazowiczką. Także Zosia należy do wspólnoty młodych. Obie pomagają też w przygotowaniu młodzieży do bierzmowania. Do Łagiewnik ruszyła cała ich rodzina: mama, ciocie i kuzyni.
W Hałcnowie rozmawiamy także z Marianem i Jadwigą z okolic Bielska. – Spotkaliśmy się dziś po 50 latach – przyznaje pani Jadwiga. Oboje mają 75 lat i chodzili do jednej klasy szkoły podstawowej. – Spotkaliśmy się po tylu latach i tak sobie gawędzimy – uśmiecha się pan Marian. – Nie miałam problemu, żeby go rozpoznać, bo Marian gra w orkiestrze w Mazańcowicach na klarnecie i saksofonie, oglądam go, słucham i wiem, że to on. W drodze do Łagiewnik będę prosić o łaski dla chorych, znajomych, sąsiadów, w rodzinie – mówi pani Jadwiga.
Kasia i Kuba z dziećmi.
Joanna Kojda /Foto Gość
Kasia i Kuba z dziećmi Zuzią i Mikołajem z Radziechów do Łagiewnik idą po raz drugi. – Poznaliśmy się na pielgrzymce do Częstochowy, 7-dniowa trasa w sierpniu z dziećmi to dla nas trochę za długo, dlatego postanowiliśmy dołączyć do tej pielgrzymki. Jej organizatorem jest ks. Marcin Samek, który był u nas na parafii i on też nas zachęcił – mówi Kasia. – Dzieci mają 5 i 3 lata, w zeszłym roku pielgrzymkę przeżyły bardzo dobrze, siedziały sobie w przyczepce, spały, a na postojach biegały. W tym roku same chciały iść, bo pamiętały, że było fajnie. Będziemy modlić się o zdrowie dla całej naszej rodziny, to nasza główna intencja. Kuba jest odpowiedzialny za pchanie wózka. – Ja robię za mięśnie – śmieje się. – Są momenty bardziej strome i wtedy jest ciężko, ale zawsze znajduje się też ktoś do pomocy – dodaje.
– Moi drodzy, od Boga uczymy się wierności, konsekwencji i tego, że w zmieniających się warunkach i nowych okolicznościach mamy wciąż pozostawać wiernymi temu, co Bóg naprawdę aktualnie zamierza wobec nas i z czego On na pewno nie zrezygnuje. W naszej wędrówce do Pana Jezusa Miłosiernego będziemy mieli nieraz okazje do tego, by wracać do naszych doświadczeń miłości Boga, Jego miłosierdzia i ważnych zwrotów i wyborów w naszym życiu. Powracajmy do nich, bo w nich realizuje się pragnienie Boga, by nas zbawić i uczyć nas, jak coraz bardziej Mu ufać, a także, jak najlepiej wypełniać Jego zamiary, rozpoznawane jako nasze powołanie i misję – mówił w homilii bp Roman Pindel.
To już 14. Piesza Pielgrzymka Diecezji Bielsko-Żywieckiej do Łagiewnik, jej hasłem są słowa: "Jezu, ufam Tobie".










