- Hasło "Uczniowie-misjonarze" uświadamia nam, kapłanom, że także my sami potrzebujemy odnowienia, zrewidowania naszego podejścia do formacji i osobistej troski o nas samych - mówił księżom bp Roman Pindel w wielkoczwartkowe przedpołudnie w Bielsku-Białej.
Księża z parafii całej diecezji wypełnili katedrę św. Mikołaja w Bielsku-Białej w przedpołudnie Wielkiego Czwartku 2 kwietnia podczas Mszy Krzyżma Świętego, którą sprawowali razem z biskupami bielsko-żywieckimi Romanem Pindlem i Piotrem Gregerem. Podczas liturgii posługiwali diakoni i klerycy diecezji z Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej, którzy przybyli ze swoimi przełożonymi - z wicerektorem ks. Jackiem Moskalem na czele.
To diakoni przynieśli do ołtarza oleje święte. W czasie modlitwy eucharystycznej biskup Roman pobłogosławił olej chorych, a po Komunii św. - olej katechumenów oraz konsekrował krzyżmo - olej z balsamem i wonnymi olejkami - używany w sakramencie chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich i przy poświęceniu kościołów i ołtarzy.
Oleje trafią do wszystkich parafii i używane będą przez cały rok przy udzielaniu sakramentów i obrzędach liturgicznych.
Kapłani z całej diecezji modlili się razem w katedrze św. Mikołaja w Bielsku-Białej.
Urszula Rogólska /Foto Gość
W trakcie Mszy św. kapłani odnowili swoje przyrzeczenia złożone w dniu święceń - biskup pytał ich m.in., czy chcą "pobożnie i z wiarą odprawiać misteria Chrystusa na chwałę Boga i dla uświęcenia ludu", pełnić posługę słowa, głosić Ewangelię, naśladować Chrystusa, Dobrego Pasterza, i nie szukając własnej korzyści, troszczyć się o zbawienie ludzi.
Obecni w katedrze wierni modlili się za swoich kapłanów i biskupa diecezjalnego. Pamiętano także o kapłanach zmarłych - zwłaszcza trzech, którzy odeszli do wieczności od minionego Wielkiego Czwartku: ks. Andrzeja Tylkę, ks. Eugeniusza Stopkę i ks. Krzysztofa Żaka.
Kapłańskie święto stało się również okazją do składnia życzeń duszpasterzom obchodzącym złoty i srebrny jubileusz święceń. 50-lecie kapłaństwa świętuje w tym roku ks. kan. Tadeusz Nowok, a 25-lecie: ks. Roman Ciemiera, ks. Damian Koryciński, ks. Sławomir Kołata, ks. Dariusz Ludwin, ks. Paweł Nowak, ks. Przemysław Sawa, ks. Grzegorz Strządała, ks. Sławomir Suski i ks. Robert Szymocha. Wszyscy otrzymali z rąk bp. Pindla dyplomy gratulacyjne.
Bp Roman Pindel poświęcił święte oleje.
Urszula Rogólska /Foto Gość
W homilii bp Pindel przypomniał, że od Adwentu Kościół w Polsce realizuje program duszpasterski pod hasłem "Uczniowie-misjonarze". Jak mówił kapłanom, to okazja do postawienia pytań, jak wezwać wiernych do nawrócenia i bycia uczniem Chrystusa. - Bierzemy pod uwagę ruchy obecne w parafii, ale szukamy także nowych możliwości, mając na uwadze zmiany dokonujące się wśród wiernych. Starsi i młodsi muszą znaleźć grupę i sposób formacji, który będzie zdolny przemienić ich w misjonarzy - mówił biskup. - Będą pogłębiać osobiste życie religijne, umacniać się do dawania świadectwa wiary czy pomagać ubogim, chorym i seniorom - dodał.
Biskup przyznał, że nieliczne ruchy, grupy i organizacje katolickie przejawiają dynamiczny rozwój, inne dotyka poważny kryzys, ale równocześnie powstają nowe formy ruchów o różnym charakterze - modlitewnym, rodzinnym czy ewangelizacyjnym. Podkreślił szczególnie cenną rolę inicjatyw związanych z rodziną czy ważnymi wydarzeniami w rodzinie. - Mam na myśli formy Różańca podejmowane przez mamy czy rodziców za dzieci przygotowujące się do Pierwszej Komunii św. czy do bierzmowania. Do parafii warto zaprosić prowadzących rekolekcje czy dni skupienia dla małżeństw i rodzin, nawet dla kilkunastu osób - proponował.
Bp Roman Pindel w czasie Mszy Krzyżma Świętego w bielskiej katedrze św. Mikołaja.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Jak zauważył biskup, sposoby i metody mogą być różne, jednak ich celem powinno być zaangażowanie nowych osób w ruchu czy grupie formacyjnej, by wpierw sami zaczęli prowadzić pogłębione życie religijne, a później stali się misjonarzami. - Takie osoby będą skutecznie ewangelizowały innych, tworzyły grupy modlitewne czy animowały czytanie i rozważanie Pisma Świętego - mówił bp Roman. - Uformowany człowiek zawsze jest misjonarzem, nawet wtedy, gdy jest na przyjęciu rodzinnym - by zabrać głos w obronie życia, zachęcić małżeństwo w kryzysie, by oboje szukali pomocy dla jego ratowania. Misjonarz odwołuje się do własnej, ugruntowanej wiary i do tego, czego doświadczył w swoim życiu i co pomogło jemu na drodze wiary w spotykanych trudnościach. Potrzebujemy naprawdę wielu misjonarzy w każdej parafii, bo stajemy się krajem podobnym do misyjnych - alarmował.
Jak zaznaczył biskup, "odnowienia, zrewidowania podejścia do formacji i osobistej troski o siebie samych" potrzebuje także każdy kapłan. - Na pewno byliśmy uczniami, gdy w seminarium formowano nas do dojrzałości ludzkiej, do pogłębionego albo drugiego nawrócenia i mocnej wiary, byśmy wreszcie mogli uczyć być sługami naszego Pana w Jego kapłaństwie - zauważył. - W tym roku duszpasterskim pomyślmy także o sobie. Co możemy uczynić i na czym w istocie polega formacja głosiciela słowa Bożego, szafarza sakramentów, pasterza szukającego zagubionych i przewodzącego wspólnocie powierzonej mu przez biskupa?
Biskup przywołał przykłady Tymoteusza i Tytusa, którzy zostali powołani do apostołowania, głoszenia Ewangelii i zakładania Kościołów. - Jeżeli nosimy w sercu lęk i bojaźń w obliczu nowych i trudnych wyzwań albo brakuje nam dynamizmu i mocy w działaniu, jeżeli niewiele jest miłości w motywach naszego działania i przemyślności w planach duszpasterskich, czy nie potrzeba nam szukania dróg do tego, by rozpalić na nowo charyzmat Boży, który jest w nas przez nałożenie rąk biskupa? - zachęcał kapłanów.
Oleje poświęcone w czasie dopołudniowej liturgii w Wielki Czwartek.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Na koniec liturgii, w imieniu wszystkich kapłanów, życzenia złożył biskupowi - i innym księżom - ks. Marek Studenski, wikariusz generalny diecezji. - Mimo że świat zdaje się nam mówić czasem coś innego, a wydarzenia, w których uczestniczymy, sugerują, że władza przeszła już w inne ręce, to dzisiaj uświadamiamy sobie, że to Chrystus jest Królem i do Niego należy ostatnie słowo. Nie ma chyba lepszej wiadomości i mocniejszego oparcia w naszym kapłaństwie niż ta świadomość, że wszystko należy do Niego i On wszystko trzyma w swoich rękach - zauważył. Jak dodał, dziś nieraz kapłani doświadczają bycia persona non grata - kimś niechcianym, wręcz atakowanym. Atakom zewnętrznym towarzyszą te wewnętrzne, kiedy szatan próbuje zdobyć serce kapłana. Ks. Studenski życzył wszystkim kapłanom, by świadomość tego, że to do Chrystusa należy ostatnie słowo, była dla nich umocnieniem.