Stefan w obronie poczętych dzieci modlił się przed klinikami aborcyjnymi w Kanadzie, gdzie mieszkał 37 lat. Wrócił do Polski, ale nie zapomniał o swoich małych przyjaciołach.
Już od 2010 r. podejmuje duchową adopcję dziecka poczętego. Po raz kolejny z zapaloną świeczką w dłoni, tym razem na ręce bp. Romana Pindla, złożył przyrzecznie dziewięciomiesięcznej modlitwy za poczęte dziecko, którego życie jest zagrożone. W tym roku po raz pierwszy w tę modlitwę włączyła się jego żona Alicja. – W Kanadzie aborcja jest bardzo często wykonywana. Mąż udzielał się podczas różnych protestów organizowanych przy klinikach aborcyjnych – mówi Alicja. – Tam nie wolno modlić się w odległości do 100 metrów od takiej kliniki, grozi za to areszt – opisuje Stefan. Do Polski wrócili niedawno, w Kanadzie zostały ich cztery dorosłe córki i wnuki. – Tęsknota jest bardzo duża – przyznaje Alicja.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł