Późnym popołudniem w Niedzielę Palmową, 29 marca br., trudno było choćby stopę wcisnąć do auli św. Jana Pawła II w krypcie Kościoła Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej, gdzie świętowało 151 chłopaków, którym bardzo licznie towarzyszyli rodzice, dziadkowie, rodzeństwo i przyjaciele.
Ochoczo ustawiali się do zdjęć z bp. Romanem Pindlem, a z rąk diecezjalnych duszpasterzy liturgicznej służby ołtarza - ks. Przemysława Gawlasa i ks. Jakuba Kulińskiego odbierali "Kompendium ceremoniarza" ze specjalnym przesłaniem: "Niech ta posługa, którą dzisiaj uroczyście podjąłeś, sprawia Ci radość, motywuje do ciągłego poznawania tajemnicy zbawienia uobecnianej w liturgii, a także nauczy walczyć ze swoimi słabościami i doprowadzi Cię kiedyś do wiecznej radości przy ołtarzu Chrystusa w niebie".
Ministranci odebrali krzyże animatorskie.Urszula Rogólska /Foto Gość
Wszyscy są ministrantami w parafiach całej diecezji. Chwilę wcześniej klęczeli w odprasowanych, śnieżnobiałych albach w kościele, przyjmując podczas uroczystej Mszy św. specjalne błogosławieństwo bp. Romana do posługi ceremoniarza i animatora liturgicznej służby ołtarza, a także odebrali krzyże animatorskie.
Do tego dnia chłopcy przygotowywali się w czasie kursu, który przeżywali w ośrodku rekolekcyjnym w Pogórzu, a w przeddzień uroczystości pomyślnie zdali egzamin, wieńczący czas przygotowań.
Wśród bohaterów tego dnia byli: Igor Adamus. Kacper Bylica i Wiktor Nowak z parafii św. Macieja w Andrychowie.
- Wielka radość, że możemy jeszcze bardziej służyć bliżej Pana Boga, uczyć posługi młodych. Na pewno od teraz trzeba się będzie bardziej przykładać do tego co robimy; musimy być bardziej odpowiedzialni i za siebie, i za innych - mówią zgodnie.
Dziś już uczniowie szkół średnich, dobrze wiedzą, jak to jest być początkującym ministrantem i jak teraz mogą pomóc młodszym kolegom. Igor zaczął służyć przy ołtarzu jako pięciolatek, Wiktor - sześcio-, może siedmiolatek, a Kacper służy od lat siedmiu. Mówią, że do służby zachęcili ich duszpasterze parafii: poprzedni proboszcz ks. prałat Stanisław Czernik i ks. Paweł Nowak, który był tu wikarym.
- Wbrew pozorom na początku najtrudniejsze wcale nie jest poranne wstawanie, bo do tego można się szybko przyzwyczaić. Najtrudniejszy do pokonania jest stres, kiedy trzeba stać przed wszystkimi ludźmi w kościele, ale kiedy jest nas więcej, łatwiej sobie z tym radzić - mówią.
Podkreślają, że by zostać dobrym ministrantem, na pewno trzeba dyscypliny i zainteresowania liturgią. Dziś w ich wspólnocie jest 40 chłopców. Oni sami służą prawie codziennie.
- Na pewno warto być ministrantem - najpierw dla Pana Boga, a potem dla własnego rozwoju. Ta służba uczy sumienności i odpowiedzialności - dopowiadają. - A po tej dzisiejszej uroczystości, chcielibyśmy jeszcze lepiej pokazywać piękno liturgii, wszystkich towarzyszących jej gestów i uczyć tego młodszych.
Z nowych ceremoniarzy i animatorów dumny jest ks. Tomasz Bieniek, proboszcz ich parafii. - Gratuluję im i bardzo się cieszę, że kolejni nasi chłopcy przeszli tę formację – mówi. - Chciałbym, żeby przynajmniej utrzymali, a najlepiej jeszcze podnieśli poziom liturgii, który w parafii teraz mamy także dzięki ich nowemu opiekunowi, ks. Dominikowi Opyrchałowi, który przejął po mnie te obowiązki.
Bp Roman Pindel wraz z kapłanami nalożyli nowym ceremoniarzom i animatorom wyróżniające ich od teraz we wspólnotach krzyże.Urszula Rogólska /Foto Gość
Swoich trzech ceremoniarzy i animatorów po diecezjalnej formacji ma także parafia Matki Bożej Szkaplerznej z Godziszki. Są nimi: Szymon Jasek, Bartłomiej Białek i Wojciech Ziejka. Mówią, że do służby przy ołtarzu zachęcili ich rodzicie i ks. proboszcz Jarosław Krutak, kiedy byli w czwartej czy piątej klasie podstawówki.
- To dla mnie bardzo ważne wydarzenie. Nie spodziewałam się, że syn pójdzie w tym kierunku i że zajdzie aż tak daleko - mówi Beata Jasek, mama Szymona. - Mieszkamy dość daleko od kościoła, ja pracowałam na drugie zmiany i byłoby dla mnie trudne odprowadzanie go do kościoła rano. Na szczęście kiedy zaczął służyć, był już trochę starszy i mógł chodzić sam. Z tym, żeby wstał na poranną służbę na Mszy św. nigdy nie było problemu. Gorzej z pobudką do szkoły - uśmiecha się mama.
Wzruszenie po uroczystości trudno było ukryć Urszuli i Stanisławowi Śleziakom, rodzicom 18-letniego Marcina z parafii Świętych Katarzyny i Małgorzaty w Kętach oraz jego dziadkom - Barbarze i Stanisławowi Baczyńskim.
- Marcin przeszedł długą drogę, żeby tutaj być - mówi mama, ocierając łzy. - Zaczął służyć przy ołtarzu, będąc w drugiej czy trzeciej klasie. Zachęciliśmy go do tego, ponieważ u nas w rodzinie jest taka tradycja, żeby chłopcy byli ministrantami. Ministrantem był mój tata czyli dziadek Marcina; ministrantem był też jego wujek czyli mój brat.
- A mój wujek był kapłanem w zakonie franciszkanów, tych samych, do których należał św. Maksymilian Kolbe. Wujek wcześniej też był ministrantem - dodaje babcia.
- Marcin długo dorastał do tej decyzji - kontynuuje mama. - Na początku trochę się wahał, bał się tej odpowiedzialności, ale decyzję podjął sam.
Uroczystość rozpoczęła procesja z palmami.Urszula Rogólska /Foto Gość
Niedzielna uroczystość rozpoczęła się w kaplicy Miłosierdzia Bożego, gdzie bp Roman Pindel poświęcił przyniesione palmy i gałązki trzymane przez kandydatów na ceremoniarzy. Następnie w procesji wszyscy przeszli do kościoła, gdzie biskup przewodniczył Mszy św. Przy ołtarzu modlili się także księża odpowiedzialni za liturgiczną służbę ołtarza w diecezji: ks. Przemysław Gawlas, ks. Jakub Kuliński, wspierający ich ks. Piotr Kania oraz ceremoniarz diecezjalny i sekretarz biskupi, ks. Piotr Góra, który był także jednym z wykładowców w czasie kursu w Pogórzu.
- Jako ceremoniarze macie dbać o piękno liturgii, a jako animatorzy pielęgnować rozwój waszych młodszych kolegów, kandydatów, ministrantów, lektorów i kantorów. Macie im przewodzić i dawać przykład w służbie Bożej - mówi biskup kandydatom. Podkreślił, że ceremoniarz nie jest instruktorem musztry, "by tylko ćwiczyć perfekcyjnie ruchy przy ołtarzu ani też mistrzem ceremonii, aby wszystko było pięknie i wszystkim się podobało". Powinien być raczej "mistrzem duchowym, który potrafi przekazać wszystkim uczestnikom liturgii ducha służby i modlitwy; animatorem, kimś, kto animuje, ożywia, kształtuje nastawienie wewnętrzne młodszego kolegi".
Za wzór biskup podał chłopakom św. Filipa, którego postać przybliżają Dzieje Apostolskie, ukazując go jako człowieka otwartego na potrzebujących, cieszącego się dobrą opinią, wsłuchującego się w głos Ducha Świętego i posłusznego Mu, a także człowieka budującego jedność z całym Kościołem.
Po przyjęciu błogosławieństwa i krzyży animatorskich, jeden z nowych ceremoniarzy zapewnił biskupa o ich gotowości do dalszego rozwoju duchowego i dawania świadectwa.
Ks. Przemysław Gawlas życzył chłopakom, by zawsze byli uczniami Jezusa "zasłuchanymi w Jego słowo, bliskimi Jego sercu i wiernymi w codzienności". Jak zaznaczył: - Niech ta szczególna posługa przy ołtarzu pomaga wam nie tylko pięknie służyć, ale także wzrastać w wierze, pokorze i miłości. Bądźcie uczniami, którzy słuchają. Bądźcie misjonarzami, którzy świadczą. Niech na tej drodze pomaga wam znak krzyża, który odtąd będzie spoczywał na waszych albach w czasie liturgii. Niech Chrystus was przemienia i prowadzi tam, dokądkolwiek was pośle.
Muzycznie uczestnikom liturgii towarzyszyła parafialna schola Efraim.









