Nasz przyjaciel

To będzie pierwszy taki Wielki Czwartek parafian w Ligocie. Nie pośpieszą już z życzeniami „zdrowia i pomyślności” dla swojego legendarnego proboszcza. Ale pewnie ten dzień zaprowadzi wielu z nich przed jego grób.

Niby wiadomo, że tak się powinno robić, ale mało kto by chciał, żeby go taka sytuacja sprawdziła. – A Jasiu się nie wahał – wspomina śp. ks. kan. Jana Miłkowskiego, wieloletniego proboszcza parafii Opatrzności Bożej w Ligocie, jego przyjaciel ks. Krzysztof Bojan, wikary w Aleksandrowicach. – Kiedyś przyszedł na probostwo bezdomny. Jasiu go przyjął pod dach, zapewnił domowe warunki, chciał pomóc wrócić do normalnego życia. Ale to było dla tamtego za trudne. Uciekł w świat, który był mu bliższy. Jasiu szukał jego rodziny, chciał, by wrócił do nich. Ta jego postawa zrobiła na mnie wielkie wrażenie. On nie tylko mówił o Ewangelii. On nią żył.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..