Niby wiadomo, że tak się powinno robić, ale mało kto by chciał, żeby go taka sytuacja sprawdziła. – A Jasiu się nie wahał – wspomina śp. ks. kan. Jana Miłkowskiego, wieloletniego proboszcza parafii Opatrzności Bożej w Ligocie, jego przyjaciel ks. Krzysztof Bojan, wikary w Aleksandrowicach. – Kiedyś przyszedł na probostwo bezdomny. Jasiu go przyjął pod dach, zapewnił domowe warunki, chciał pomóc wrócić do normalnego życia. Ale to było dla tamtego za trudne. Uciekł w świat, który był mu bliższy. Jasiu szukał jego rodziny, chciał, by wrócił do nich. Ta jego postawa zrobiła na mnie wielkie wrażenie. On nie tylko mówił o Ewangelii. On nią żył.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








