120 osób, 134 km trasy

Za nami kolejna Rowerowa Droga Krzyżowa.

Trasa wiodła przez Wieprz, Kęty, Pierściec i z powrotem do Wieprza. Uczestnicy Rowerowej Drogi Krzyżowej zastanawiali się, co znaczy obumierać jak ziarno wrzucone w ziemię.

"Zaczęliśmy od Mszy Świętej o 6.30, a potem ruszyliśmy w drogę. Pogoda dopisała znakomicie 10–12 stopni, dobre warunki i jeszcze lepsze nastroje. Cała grupa spisała się świetnie: było zdyscyplinowanie, punktualnie i zgodnie z planem. Uczestnicy odznaczali się nie tylko niezwykłą dyscypliną, ale także bardzo dobrą sprawnością fizyczną. Pomimo tak licznej grupy wszyscy poruszali się po drogach publicznych bardzo bezpiecznie i odpowiedzialnie" – dzieli się wrażeniami na swoim Facebooku ks. Grzegorz Kierpiec, organizator.

"Dla niektórych była to naprawdę prawdziwa droga krzyżowa przez ból, skurcze i ogólne osłabienie spowodowane przeziębieniem. Mimo tych trudności każdy chciał jechać i dać z siebie wszystko. Tym bardziej budzi to szacunek i wdzięczność za ich determinację" – dodaje.

Rowerowa Droga Krzyżowa w naszej diecezji organizowana jest już po raz czwarty. Skąd pomysł na taką nietypową formę modlitwy w Wielkim Poście? – Już od co najmniej 15 lat organizujemy wszystko, co jest związane z rowerem: wyprawy, pielgrzymki krajowe i zagraniczne, Drogi Światła czy rajdy rowerowe dla parafii. To przyciąga ludzi, a połączenie duchowości z wysiłkiem to pewien fenomen współczesnych czasów – ocenia ks. Kierpiec.

« 1 »