Dlaczego wyruszają? – Bo w dzisiejszym świecie, w którym wszystko jest „na już”, „na kliknięcie” i „z dostawą pod drzwi”, potrzebuję czegoś, co stawia opór. Idę po ciszę, po koniec komfortu, po prawdę – bo kiedy jesteś wyczerpany, zdejmujesz maski. Nie musisz nikomu nic udowadniać. Zostajesz tylko ty, noc i On. To nie jest spacer modlitewny – to walka o to, by mimo zmęczenia wciąż widzieć cel – mówi Daniel Augustynowicz. – Idę, żeby zostawić na trasie to, co mnie niepotrzebnie obciąża – moje ego, narzekanie, wieczny pośpiech. Chcę wrócić rano do domu fizycznie wykończony, ale z sercem, które wreszcie wie, co jest ważne.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








