- Musimy pamiętać, że ta wojna i agresor ma bardzo poważnego sprzymierzeńca. Tym sprzymierzeńcem może stać się nasze przyzwyczajenie, obojętność - mówił ks. Marek Studenski na bielskim placu B. Chrobrego 24 lutego, w kolejną rocznicę rozpoczęcia pełnoskalowej wojny w Ukrainie.
Uliana Worobec, ukraińska dziennikarka i społeczniczka, od lat mieszkająca w Bielsku-Białej, doskonale pamięta poranek 22 lutego 2022 roku: - Nigdy nie zapomnę, jak o 6 rano zadzwoniła mama i powiedziała: "Ula, wojna, może się więcej nie zobaczymy". I to było coś przerażającego w tym czasie.
Ks. Dmytro Fedlyuk, dziś proboszcz greckokatolickiej parafii Świętych Cyryla i Metodego w Bielsku-Białej, był wtedy w Krakowie. Pamięta, jak na pierwszym nabożeństwie tego dnia kościół wypełniały tłumy. Podobnie było nazajutrz na krakowskim Rynku, podczas manifestacji wsparcia Polaków dla Ukrainy.
Uliana i ks. Dmytro byli wśród kilkudziesięciu osób, które 24 lutego br. przyszły na bielski plac Bolesława Chrobrego, by modlić się za poległych, ofiary wojny i o sprawiedliwy pokój.
To już czwarte takie spotkanie. Tuż po rozpoczęciu pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę, w 2022 r., mieszkańcy Bielska-Białej - a wśród nich także Ukraińcy, Białorusini i obywatele innych państw, z zapalonymi świecami w rękach, spotkali się na ekumenicznej modlitwie w centrum miasta po raz pierwszy. Odtąd co roku, 24 lutego wieczorem, przychodzą tu, by razem modlić się za poległych i o sprawiedliwy pokój.
Mieszkańcy Bielska-Białej na pl. B. Chrobrego podczas modlitwy o pokój w Ukrainie.
Urszula Rogólska /Foto Gość
- Łączy nas modlitwa o pokój i przekonanie, że musimy się temu przeciwstawiać się i nie być obojętni. Jestem przekonany, że Bielszczanie zdali ten egzamin, te cztery lata w sposób doskonały. Otworzyli swoje serca, domy i szkoły. Pomagaliśmy tak, jak mogliśmy i jak umieliśmy - mówił Przemysław Kamiński, wiceprezydent miasta, podkreślając, by na pamięci o ofiarach wojny, budować "przyszłość bezpieczną i wrażliwą”.
Głos zabrał także Michał Guzdek, prezes Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta i radny miasta, który dopiero co wrócił z Lwowa i jego okolic, gdzie także w imieniu Caritas przekazał m.in. agregaty prądotwórcze. - W duchu słów naszego patrona św. Brata Alberta, musimy być dobrzy jak chleb. A naszym chlebem jest właśnie pomoc. I nawet pomimo różnicy poglądów, chcemy pomagać każdemu człowiekowi - podkreślił prezes.
Na modlitwie ks. Marek Studenski reprezentował bp. Romana Pindla.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Następnie głos zabrali duchowni. Ks. Marek Studenski, wikariusz generalny diecezji, reprezentujący bp. Romana Pindla, mówił: - Musimy pamiętać, że ta wojna i agresor ma bardzo poważnego sprzymierzeńca. Tym sprzymierzeńcem może stać się nasze przyzwyczajenie, obojętność - zaznaczył. - Gdyby ta wojna stała się tłem do naszych śniadań, porannej kawy czy obiadu, byłoby to czymś strasznym. A niestety taki jest człowiek, że powoli, stopniowo przyzwyczaja się nawet do wielkiego zła - mówił ks. Studenski, dodając, że gdy człowiek odczuwa bezradność mimo podejmowanych wysiłków pomocy, modlitwa z niej wyswobadza. Przytoczył także słowa św. Matki Teresy z Kalkuty, że każda wojna zaczyna się w sercu. - Tak samo pokój ma swoje źródło zawsze w sercu człowieka. Co się dzieje w moim sercu? Czy jestem obojętny? - pytał, zapraszając do refleksji: - Nie jestem częścią wielkiej polityki. Ale to nieprawda, że nic nie mogę zrobić w związku z tym strasznym, okrutnym złem, które dzieje się za naszą granicą.
Do modlitwy za ofiary, pomagającym Ukrainie, jak i przywódców, by podejmowali właściwe decyzje za rzecz pokoju i sprawiedliwości, zaprosił także ks. Robert Augustyn, proboszcz parafii ewangelicko-augsburskiej w Białej.
Ks. Dmytro Fedlyuk poprowadził wspólną modlitwę o pokój.
Urszula Rogólska /Foto Gość
Ks. Dmytro Fedlyuk przypomniał, jak będąc 24 lutego 2022 r. w Krakowie, odprawiał pierwsze nabożeństwo w tym dniu, a kościół pękał w szwach. Kolejnego dnia krakowski Rynek podczas manifestacji wsparcia dla Ukrainy wypełniał tłum. W tym roku na bielskim placu zebrało się kilkadziesiąt osób. - Zgodnie ze statystykami, w Bielsku mieszka ok. 15 tys. Ukraińców. Jeśli nam nie będzie zależeć na modlitwie, jak nam nie będzie zależeć na zwycięstwie, to co może zrobić świat? - pytał.
Głos zabrał także Aleksander Korniczuk, prezes Fundacji Ponieważ Możemy, która zajmuje się pomocą humanitarną dla Ukrainy, reprezentujący również bielską parafię prawosławną. Dziękował mieszkańcom Podbeskidzia i władzom samorządowym za pomoc, wsparcie, każde dobre słowo i gest.
O tym, że koszmar wojny w Ukrainie trwa już od 12 lat i w tym czasie Bielsko-Biała straciło swoje miasto partnerskie - Berdiańsk nad Morzem Azowskim, mówiła Grażyna Staniszewska, honorowa przewodnicząca Towarzystwa Przyjaciół Bielska Białej i Podbeskidzia. Przypomniała, jak organizacja ta wspierała i wciąż wspiera walczącą Ukrainę, dziękowała obrońcom i wyraziła nadzieję, że pomoc Polaków dla sąsiadów się nie skończy.
Przypomniała, że przy ul. Krasickiego 5a wciąż spotyka się wolontariat ukraiński. Do pań czasem dołączają Polacy, którzy razem plotą siatki maskujące na konkretne zamówienie. - W zimie białe, później zielone, potem brązowe, potem w końcu pustynne, piaskowe - mówiła. G. Staniszewska. - I tak cztery lata się tu spotykamy i cztery lata mamy nadzieję, że to będzie ostatni rok, że wreszcie zapanuje sprawiedliwy pokój, że wreszcie będziemy mogli zająć się odbudową, że wy, tutaj zgromadzeni, będziecie mogli wrócić do swoich rodzin i pomyśleć o czymś na przyszłość, a nie tylko o tym, jak przeżyć kolejną noc bez światła, z alarmami co półtorej godziny, bez wody, bez ogrzewania. Miejmy taką nadzieję, że to może ostatni rok będzie. Ja mam taką nadzieję cały czas i czekam wreszcie, żeby Ukraina, ten przepiękny kraj z fantastycznymi, dobrymi ludźmi, mógł się rozwijać tak jak Polska się rozwija - mówiła.
O swojej rozmowie z mamą 24 lutego 2022 r., kończącej się słowami: "Może się już nie zobaczymy", mówiła Uliana Worobec, ukraińska dziennikarka i społeczniczka od lat związana z Bielskiem-Białą. Wspominała, jak natychmiast powstał sztab kryzysowy, który pomagał w kontaktach między Ukraińcami i Bielszczanami, którzy chcieli ich przyjmować do swoich domów. - Dziękuję za solidarność i wsparcie. Bo tylko dzięki wam nasze mamy z dziećmi mogą spać spokojnie, dopóki ich ojcowie bronią ojczyznę.
Po przemówieniach ks. Fedlyuk poprowadził modlitwę, przywołując słowa, które kilka dni wcześniej bp Josyf Milian wypowiedział w Kijowie. - W Kijowie, który kilka dni, kilka tygodni temu miał zamarznąć, ale dzięki wsparciu wielu Polaków stoi i modli się - zaznaczył.
Spotkanie zakończyła pieśń "Modlitwy za Ukrainę", w wykonaniu Tetiany i Michała Zradów oraz "Ave Maria”, które na skrzypcach zagrała Kateryna Czernyszenko.
Głosy Tetiany i Michała, związanych z greckokatolicką parafią w Bielsku-Białej, mieszkańcy miasta słyszeli już nieraz. W styczniu zachwycili na ekumenicznym koncercie kolęd w Aleksandrowicach, gdzie Tetiana pokazała też mistrzowską grę na bandurze.
- Moja rodzina mieszka w okolicach Lwowa. Mamy ze sobą kontakt telefoniczny, przez różne komunikatory. I tam też nie jest spokojnie w ostatnim czasie. Nigdy nie wiadomo, co się wydarzy i co skąd przyleci... - mówi Tetiana. - Jesteśmy tu, żeby pokazać, jak ważne jest dla nas to spotkanie, że nie jest nam obojętne; że mimo iż jesteśmy za granicą, pamiętamy, wspieramy i sercem jesteśmy z naszą Ukrainą.