– Jak przed skokiem robisz znak krzyża, to pamiętaj, że to ma być ładny, porządny krzyż, jak na ministranta przystało – zażartował ks. Przemysław Gawlas.
O 19-letnim Kacprze Tomasiaku, pierwszym Polaku, który zdobył medal na tegorocznej zimowej olimpiadzie, zrobiło się głośno z dwóch powodów. Po Pierwsze dlatego, że podczas zawodów na skoczni normalnej w Predazzo zdobył drugie miejsce i tym samym stał się najmłodszym w historii polskiego sportu medalistą zimowych igrzysk. Po drugie dlatego, że jest… lektorem. Od Pierwszej Komunii Świętej służy w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bielsku-Białej. Choć jakiś czas temu przeprowadził się do Lipowej, to dalej można go spotkać przy ołtarzu w rodzinnej parafii.
Kolejny sukces na dużej skoczni w Predazzo świętowaliśmy 14 lutego. Kacper zakończył wtedy rywalizację, zajmując trzecie miejsce.
O tym, jak wygląda służba medalisty w kościele, opowiada ks. Przemysław Gawlas, diecezjalny duszpasterz LSO, posługujący także w parafii NSPJ. – Jest bardzo solidnym ministrantem, obowiązkowym, życzliwym, otwartym, dojrzałym jak na swój wiek. Jest oazą spokoju – wymienia. – Właśnie przed chwilą rozmawiałem z jego wychowawczynią z podstawówki w klasach 1–3 i śmiałem się, że jest pierwszą, która uczyła go fikołków – uśmiecha się duszpasterz, dodając, że mimo wielu obowiązków i treningów Kacper w szkole był wzorowym uczniem. – Wszystko umiał ze sobą pogodzić, przy tym zawsze był bardzo skromny.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł