W kościele w Czańcu stanęła - po raz pierwszy w całej okazałości - ruchoma szopka, zaprojektowana i wykonana (!) własnoręcznie przez ks. Marcina Madurę, wikariusza tutejszej parafii. I skutecznie pomaga w przeżywaniu radości z narodzenia Pana…
Spodobała się zarówno najmłodszym, jak i dorosłym parafianom, którzy z radością i podziwem odkrywają zaskakujące misternością detale betlejemskiej codzienności. Po Mszach św. przy szopce gromadziły się prawdziwe tłumy, podziwiając starannie odtworzone poszczególne sceny, ilustrujące życie mieszkańców Betlejem.
Proboszcz ks. kan. Wiesław Ostrowski dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tegorocznej szopki bożonarodzeniowej, zwłaszcza składającym ofiary na ten cel. Dzięki nim najpierw udało się kupić materiały na świąteczne dekoracje, które nabywali parafianie. Ze zgromadzonych ostatecznie funduszy kupiono ruchome elementy do poszczególnych scen.
- Przede wszystkim pragnę podziękować ks. Marcinowi, bo cała szopka została wykonana przez niego własnoręcznie i to jest jego dzieło. Oprócz ruchomych figurek, które zostały zakupione, cała reszta postaci i pozostałe elementy zostały wykonane przez niego. Cały swój wolny czas wykorzystał, by powstała ta szopka. To była wielka praca - podkreśla z uznaniem ks. proboszcz Ostrowski i przypomina, że trwała dwa lata. Pierwsza część szopki powstała już przed rokiem, a teraz dołączyły do niej kolejne fragmenty rozległej panoramy biblijnej miejscowości.
Widać mieszkańców Betlejem przy zbiorze pomarańcz, pasterzy i ich stada, rzemieślników przy pracy, rybaka naprawiającego sieci, garncarza i gliniane naczynia, kobietę gotującą strawę na ognisku, sklep z towarami, dzieci na huśtawce, odpoczywającego wędrowca, człowieka czerpiącego wodę ze studni, a nawet wygrzewające się na słońcu koty i rozbrykane koźlątka. Wędkarz łowi ryby, a w wodzie płynącego strumyka przeglądają się żabki. Wśród zabudowań i zajętych pracą ludzi, pod zwykłym daszkiem widać czuwających nad Dzieciątkiem w żłobku Maryję i św. Józefa…
W szopce widać mieszkańców Betlejem, wśród których narodził się Zbawiciel.- Rzeczywiście pracy trzeba było sporo, ale nie była ona czymś niezwykłym, bo przecież od lat na parafialne kiermasze sam przygotowywałem różne ozdoby na sprzedaż - przyznaje ks. Marcin. - Bardzo się cieszę, że mogłem podzielić się z parafianami taką szopką i że mogę służyć im również w taki sposób. Przygotowywałem się najpierw, trochę podpatrywałem, jak powstawały inne szopki, a potem sam spróbowałem i zacząłem tworzyć całą panoramę, która jakoś układała się w mojej głowie. Chciałem pokazać to, że Pan Jezus przychodzi na świat wśród tych ludzi, zajętych swoją pracą. Przychodzi do tej ich codzienności, jako jeden z nich. A kiedy widzę, z jaką radością parafianie w różnym wieku szukają wśród nich Świętej Rodziny, cieszę się bardzo.
Inspiracją było marzenie pracującej w parafii s. Faustyny ze Zgromadzenia Sióstr Ducha Świętego. - Zawsze pragnęłam, żebyśmy tu, w Czańcu, mogli cieszyć się ruchomą szopką. I teraz to pragnienie się spełniło dzięki ks. Marcinowi - mówi s. Faustyna.