– Od lat dla wielu osób jesteśmy ostatnią deską ratunku, ale dziś role trochę się odwróciły – to my prosimy o pomoc – mówi Michał Guzdek, szef „albertowych” pomocników w Bielsku--Białej.
Duże liczby nie robią tu nadzwyczajnego wrażenia – ugotować kilkaset litrów zupy i nakarmić 300, 500, a zimą czasem i ponad 700 osób – to dla nich codzienność. Ale kiedy Michał Guzdek, prezes bielskiego koła Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta, zobaczył kosztorys pilnego remontu budynku Kuchni Społecznej przy ul. Legionów 16 w Bielsku-Białej, gdzie każdy potrzebujący może spokojnie i w godnych warunkach zjeść gorący posiłek, nieco się zasępił. Potrzeba pół miliona złotych… Szybko się otrząsnął. Rzucił okiem na portret patrona tego miejsca, św. Brata Alberta, na drugi – śp. Tadeusza Cozaca, który to miejsce przed laty wymyślił, i nadzieja odżyła. – Działamy na terenie parafii Opatrzności Bożej. To nie przypadek. Z pomocą nieba i ludzi – uda się. Bardzo w to wierzę – mówi.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł