Brat bieda

– Bała się wejść. Była przekonana, że jej nie wpuszczą. Usiadłyśmy w jadłodajni przy stoliku, a ona powiedziała do mnie: „Pani się nie wstydzi ze mną tutaj siedzieć? Ja przecież brzydko pachnę”. A ja: „A skąd!”. Bo to jest Boża sprawa, nie moja – opowiada Zofia Czyrny z Wieczernika, który świętuje 25-lecie.

To było jakieś 28 lat temu. Andrzej Sitarz był na adoracji w kaplicy kościoła przy dworcu w Bielsku. – Kiedy wychodziłem z ulicy, przeżywałem różny, czasem trudny czas. Skończyła się moja bezdomność, Pan Bóg mi błogosławił. W tej kaplicy pytałem Go, co ja mam dalej robić. Ciągle słyszałem: „Idź do nich na dworzec”. Ja na to: „Ale ja nie chcę. Już przerobiłem PKP, PKS, śmietniki, meliny, noclegownie, szpitale, odwyki. Nie chcę” – opowiada. – W końcu poszedłem. Kiedy spotkałem się z dawnymi przyjaciółmi, jeden zobaczył, że inaczej wyglądam i powiedział, że powstałem jak Feniks z popiołów. A ja po prostu już nie piłem.

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

Czytasz fragment artykułu

Subskrybuj i czytaj całość

już od 14,90

Poznaj pełną ofertę SUBSKRYPCJI

Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..