Katedra św. Mikołaja w Bielsku-Białej ledwo pomieściła wszystkich, którzy dziś, w uroczystość Objawienia Pańskiego, chcieli uczestniczyć we Mszy św. poprzedzającej Orszak Trzech Króli.
Najmłodsi wyciągali szyje, żeby z daleko dojrzeć i ołtarz, i tych, którzy dziś dostojnym krokiem wkroczyli, by zasiąść w pierwszym rzędzie: królów a Europy, Azji i Afryki. W rolę pierwszego, wcielił się Jakub Dębski, dzierżący skrzynię ze złotem; drugiego – Grzegorz Lorek, niosący kadzidło, a trzecim - Konrad Lorek z dzbanem mirry. Panowie - ojcowie (i jeden także dziadek) są związani z katolickim przedszkolem Ziarenko i szkołą podstawową Skała, które wraz z liceum Zenit były głównymi organizatorami bielskiego Orszaku Trzech Króli: "Nadzieją się cieszą".
Mędrcy z rzeszą bielszczan - a wśród nich prezydentem Jarosławem Klimaszewskim - uczestniczył we Mszy św., którą z bp, Piotrem Gregerem sprawowali ks. proboszcz Antoni Młoczek i ks. Piotr Hoffmann, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego Kurii Diecezjalnej.
Miasto i diecezja były głównymi współorganizatorami orszaku. A do kolędowania w czasie liturgii zaprosiła Zgraja Mikołaja, katedralna schola najmłodszych, związana także z katolickim przedszkolem Serduszko, prowadzona przez Sylwię Mazurczak.
Zgraja Mikołaja kolędowała na liturgii w bielskiej katedrze.W homilii bp Greger zauważył, że liturgiczny okres Bożego Narodzenia przypomina o zbawczym przychodzeniu Boga do człowieka. Zaś dzisiejsza uroczystość - o wędrowaniu człowieka w stronę Boga. - Nie wystarczy, że Bóg przychodzi do człowieka, ale człowiek podejmując z Bogiem dialog, musi wyjść, aby się z Nim spotkać - mówił biskup, podkreślając, że Bóg zawsze jako pierwszy wychodzi do człowieka, zachęca do spotkania i dialogu; do kroczenia drogami wiary. Zapraszając - czeka, co niekiedy umyka nawet ochrzczonemu człowiekowi.
- Zatem nie możemy się dziwić, że czasem zagląda nam w oczy widmo samotności. Szukamy człowieka, aby w spotkaniu z nim móc zapomnieć o byciu samotnym. Zmęczeni tym poszukiwaniem bezradnie rozkładamy ręce, a serca wypełniają się goryczą nieudanego życia. Naszą samotność może uleczyć jedynie Ten, Który na każdego z nas autentycznie czeka - zaznaczył bp Piotr. - Prawdziwa miłość jest cierpliwa, nie nudzi się oczekiwaniem, jest zawsze otwarta i gotowa na moment spotkania.
Bp Piotr Greger przewodniczył Mszy św. przed Orszakiem Trzech Króli w Bielsku-Białej.Biskup zwrócił uwagę, że czekający Bóg prowadzi do siebie ludzi różnymi drogami. Jedną z nich pokazuje dzisiejsza liturgia słowa, która niczym w sensacyjnej powieści mówi o tajemniczych postaciach, intrygującej podróży, niecodziennej gwieździe, momencie napięcia, kiedy król zostaje wyprowadzony w pole, a na finał - o szczęśliwym zakończeniu.
Wędrowcy to mędrcy, którzy nie są zamknięci w ciasnym świecie swych myśli. W nurtujących ich poszukiwaniach wyruszają za światłem gwiazdy w nieznany im świat, pokonując kolejne trudności.
- Nieustannie towarzyszą nam znaki Bożej obecności. Człowiek musi się nauczyć rozpoznawać je swoim rozumem i sercem - dodał biskup, wymieniając wśród takich znaków: cudowne uzdrowienia, nawrócenia, spotkania z ludźmi głębokiej wiary; sakramenty i Kościół gromadzący się wokół Jezusa jako wspólnota wierzących.
Spotkanie z Bogiem rodzi żywą wiarę - tracą na znaczeniu problemy, przestają człowiekiem rządzić ideologie, znika poczucie strachu i lęku. - Szczytem drogi prowadzącej do Boga jest zdolność adorowania, ona jest celem podróży mędrców z krainy pogan. Istotą adoracji jest postawić Boga na pierwszym miejscu - zaznaczył biskup. - Szczera adoracja Boga sprawia, że naturalnym odruchem ludzkiego serca jest pragnienie, by przyprowadzić do Niego innych ludzi; wszyscy bowiem są powołani do zbawienia.
Królowie z Bielska-Białej są związani z przedszkolem Ziarenko i szkołą Skała.Biskup tłumaczył, że aby ewangelizować, nie trzeba daleko wyjeżdżać. - Ludzi zrezygnowanych, wątpiących, niewierzących, poszukujących mamy wokół siebie, wystarczy się dobrze rozglądnąć. To my musimy im głosić Jezusa, który dla nas się narodził. W tym duchu przejdziemy dziś po raz kolejny ulicami naszego miasta w Orszaku Trzech Króli. To nie pochód, to nie eucharystyczna procesja, ale radosny orszak mówiący o tym, że wychodzimy na spotkanie z Jezusem, który do nas przyszedł w tajemnicy Bożego narodzenia, a dziś objawia się całemu światu.
Po liturgii orszak za Trzema Królami wyruszył na ulice Bielska-Białej. O tym, co się działo na trasie i u celu - w "bielskim Betlejem" - przeczytacie TUTAJ.