– Zdarza się, że kiedy wyjdziemy o trzeciej po południu, to kończymy o trzeciej nad ranem – śmieje się Zbigniew Czyż, jeden z Wańków. W Beskidach, poza Wisłą, w świętego Szczepana takich kolędników jak oni nie znajdziecie.
Kiedy tuż po Bożym Narodzeniu kolędnicy ruszają do domów, to wśród nich są zazwyczaj: królowie, Herod, pasterze, anioł, śmierć z kosą, żyd, cygan, żołnierz czy dziad z babą i turoń bądź koza. Wchodzą do domów, narobią rabanu, pokolędują i z „odpłatą” gospodarza ruszą dalej. Ale nie w Wiśle. Bo tu od wieków 26 grudnia – nie do domów, a pod okna – przychodzą męskie grupy „kolędników winszujących”. W marcu 2025 r. ich tradycja została wpisana na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kultury.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł