Od 16 maja ubiegłego roku nowy obraz św. Andrzeja Boboli w bielskim kościele pallotyńskim nie dawał spokoju Markowi Zarembie. – Najpierw ten płaszcz. Dla mnie to znak rysu maryjnego. Po święceniach kapłańskich Andrzej miał paść na kolana i zawierzyć się Niepokalanemu Sercu Maryi. To też znamienny rys mojej drogi. Jestem zakochany w Maryi, nie wyobrażam sobie dnia bez Różańca – choć trwa to dopiero dziesięć lat, bo wcześniej różaniec w kieszeni nosiłem, ale się nie modliłem – zaczyna opowieść.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








