Są zgodni: – Ona nom towarzyszyła całe życie na grubie i teroz tyż – w domu, w pracy. Od czasów Solidarności była z nami tyż w figurze na cechowni – opowiada Jan Czaja, a Jan Gaszczyk dodaje: – To była i jest nasza najlepsza opiekunka. Przed każdym zjazdem mówiło się „Szczęść Boże”. To była podstawa, żeby zjechać i wyjechać szczęśliwie. To jak by my mogli ją teraz zostawić?
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








