Nowy numer 4/2023 Archiwum

Rok w lesie

Od października przy ołtarzu w kościele św. Macieja w Andrychowie brakuje trzech lektorów. Ale nie zrezygnowali ze służby! Razem z czterema rówieśnikami: z Białej, bielskiego os. Karpackiego, Międzybrodzia Bialskiego i Trzebini zostali przyjęci do krakowskiego seminarium i rozpoczęli drogę rozeznawania powołania kapłańskiego.

Słyszałem ten głos

– Coś się w środku odzywało i mnie ciągnęło – opowiada Łukasz z Międzybrodzia. – Planowałem, żeby tu przyjść w zeszłym roku, ale jednak ta decyzja jeszcze we mnie nie dojrzała. Wydaje mi się, że teraz, po roku ciężkiej pracy – i tej zarobkowej, i duchowej nad sobą – tak się stało. Idę do seminarium, żeby tę drogę rozeznać i zobaczyć, czy Pan Bóg mnie potrzebuje w służbie dla Niego.

Kapłańskimi wzorcami są dla niego księża: Piotr Rajda i Zygmunt Mizia. – To są dla mnie wspaniali kapłani. Współpracowałem z nimi podczas różnych przedsięwzięć i jeśli miałbym zostać kapłanem, to chciałbym być taki jak oni – apostołowie Chrystusa, którzy są z ludźmi i głoszą im Pana Boga, żyjąc blisko nich i ich spraw…

Łukasz przyznaje, że jego decyzja była dla rodziny zaskoczeniem. – Rodzice coś podejrzewali, ale i tak byli w szoku. Na tym jednak polega miłość, że jeśli się kogoś kocha, to daje się mu wolność. Czuję, że moi rodzice mi ją dali; że są i zawsze będą ze mną. Wiem też, że cokolwiek się wydarzy, Pan Bóg będzie blisko mnie…

Kacper z Trzebini o kapłaństwie myślał po Pierwszej Komunii Świętej. – Miałem takie przekonanie, że Pan Bóg akurat mnie powołuje na tę drogę – opowiada. – Ono się pogłębiło, kiedy przystępowałem do bierzmowania. Słyszałem ten głos, miałem różne sny, które prowadziły mnie do tej decyzji.

Kacper był animatorem i ceremoniarzem liturgicznym w swojej parafii, a także członkiem Apostolatu Złotej Róży, modlącej się o powołania i za kapłanów.

– Mama i rodzeństwo mówili mi, że jeśli to moja droga, to powinienem spróbować, podobnie koledzy – dodaje.

Dla Kacpra wzorami kapłańskimi są: pierwszy proboszcz parafii śp. ks. prałat Stanisław Kuczek, jego następca – ks. Piotr Krzystek i były wikary – ks. Krzysztof Ciurla. – Ksiądz Krzysztof jest dla mnie przykładem kapłańskiej otwartości na ludzi, prawdziwego powołania i służby Panu Bogu i wiernym. Z kolei ks. Stanisław i ks. Piotr pokazali mi, czym jest gorliwość kapłańska w posłudze.

Jeśli Pan Bóg pozwoli

Łukasz z Białej podobnie jak Kacper o powołaniu myślał od wczesnych lat szkolnych. – Nie brałem tego całkiem na poważnie. Dopiero w czasach licealnych zauważałem coraz więcej znaków, że Pan Bóg mnie zaprasza – mówi.

Jest ministrantem, lektorem i członkiem Arcybractwa Straży Najświętszego Serca Pana Jezusa. O swojej decyzji powiedział najbliższym. Szczególnie ucieszyła się mama. – Wiem, że bez modlitwy nic nie dam rady zrobić i że mogę na nią liczyć ze strony moich najbliższych – dodaje.

Wzorem księdza dla niego jest także jeden z jego duszpasterzy. – Jest takim księdzem, po którym widać, że jest złączony z Bogiem we wszystkim, co robi – mówi Łukasz i zaznacza: – Jeśli Pan mi pozwoli, żebym został księdzem prawdziwie należącym do Jezusa i Matki Bożej – to chcę być kapłanem oddanym Mu i posłusznym na zawsze.

Franciszek z os. Karpackiego maturę zdawał dwa lata temu. Od dziecka był blisko parafii – w scholi, potem w Oazie Dzieci Bożych, wspólnocie ministranckiej, został także drugim organistą w parafii. – Pierwsze myśli o powołaniu pojawiły się za dziecka, ale nigdy na poważnie. Po maturze też nie. Ale po tych dwóch latach mam wewnętrzne przekonanie, żeby spróbować – opowiada. – Stwierdziłem, że najlepszym miejscem na rozeznanie będzie seminarium. Bo w czasie studiów, pracy, spotkań ze znajomymi ciężko było w ciszy usłyszeć ten głos, który mógłby się pojawić. Po rozmowie z kilkoma księżmi pomyślałem, że najlepszą decyzją będzie złożenie dokumentów, a dalej niech Pan Bóg prowadzi.

Franciszek przyznaje, że swój wzór kapłana buduje dzięki spotkaniom z wieloma duszpasterzami. – Każdy wniósł coś dobrego w moje życie. I gdyby dodać puzzel do puzzla, powstałaby z tego mozaika, w której – według mnie – najważniejszymi cechami księdza są pokora i świadczenie o miłości Pana Boga.

Chłopcze, co ty robisz?

W kaplicy kurii diecezjalnej bp Roman Pindel, zapraszając kleryków na „rok w lesie” – w pięknie położonym ośrodku w Zembrzycach – podzielił się swoim doświadczeniem, kiedy w 1977 r. podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium. Wtedy od mamy bliskiego mu kolegi, życzliwej kobiety, należącej do PZPR, usłyszał: „Chłopcze, co ty robisz? Na zebraniach nam mówią, że Kościół się kończy. Jaką przyszłość sobie szykujesz?”. – Nie było mi łatwo po tej rozmowie. Powiedziała mi to z dobrego serca. Miałem nad czym myśleć – wspominał biskup, dodając, że kiedy człowiek podejmuje ważne decyzje, z zewnątrz pojawiają się różne skrajne głosy.

Jak tłumaczył biskup, celem pobytu w Zembrzycach jest przede wszystkim poznanie siebie i od wnętrza wychodzenie do poznania całego świata. Zwrócił uwagę, że to będzie czas rozeznawania głosów, dążeń, pragnień, by odpowiedzieć, czy to rzeczywiście moje miejsce; by nabrać pewności i później przez kolejne lata formacji z całą stanowczością przykładać się do tego, co jest potrzebne, by przyjąć święcenia kapłańskie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy