Nowy numer 47/2022 Archiwum

Szybko się zamknijcie

– W lutym 2012 r. mój mąż oświadczył mi, że się wyprowadza i że nasze małżeństwo przestaje istnieć. To był czas, w którym świat mi się zawalił. Ale bardzo szybko Pan Bóg wyciągnął mnie z tego letargu i otchłani – mówiła Iwona Sobel na jubileuszowym spotkaniu rychwałdzkiego Sycharu.

To właśnie od Iwony Sobel rozpoczęła się historia ogniska Wspólnoty Trudnych Małżeństw „Sychar” przy sanktuarium Matki Bożej w Rychwałdzie. W sobotę 1 października małżonkowie, którzy tworzą ognisko, świętowali 10-lecie jego istnienia.

Razem z nimi byli franciszkanie z gwardianem i proboszczem o. Grzegorzem Siwkiem OFM Conv oraz opiekunem wspólnoty o. Tomaszem Pawlikiem na czele, a także przyjaciele ze wspólnot z innych rejonów Polski z krajowym liderem Andrzejem Szczepaniakiem oraz zaproszeni goście. Wśród nich był psychoterapeuta Paweł Gozdek z Krakowa, który wygłosił prelekcję „W poszukiwaniu sensu wierności wyborowi”, oraz o. Krzysztof Czeczko OFM Cap z Tęczyna, który mówił o tym, że w wierności małżonkowie nigdy nie są sami, lecz zawsze jest przy nich Bóg.

Gośćmi spotkania byli także małżonkowie Wiola i Mariusz, którzy opowiedzieli o tym, jak dzięki Bożej interwencji zostało uratowane ich małżeństwo, oraz Sebastian, który wciąż czeka na swoją żonę. Wszyscy zgodnie podkreślali, że raz danego słowa ślubu nie złamią.

Słowa przysięgi małżeńskiej, napisane własnoręcznie, małżonkowie złożyli wraz z darami na ołtarzu w czasie Mszy św. sprawowanej w ich intencjach w sanktuarium pod przewodnictwem o. Siwka.

O historii wspólnoty opowiadała Iwona Sobel, jej inicjatorka i liderka. Jak mówiła, po odejściu męża Pan Bóg postawił na jej drodze wielu ludzi, między innymi „sycharki” z innych ognisk w Polsce, a także kapłanów i szereg osób, u których znalazła wsparcie. – To był moment przełomowy, w którym zaczęło się moje nawrócenie, nowa droga życia. To była łaska, że szybko dowiedziałam się o wspólnocie ludzi, których współmałżonkowie odeszli, a którzy nadal chcą być wierni. Ja chciałam być wierna – mówiła Iwona. Trafiła na rekolekcje wspólnoty z Żor, potem pojechała na sycharowskie wakacje. – Pomyślałam sobie, że chciałabym mieć takich ludzi wokół siebie. Zrodziło się pragnienie, żeby i tutaj założyć ognisko. I tak niejako w konsekwencji rozpadu mojego małżeństwa powstała nasza wspólnota – relacjonowała.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy