Nowy numer 32/2022 Archiwum

Orędownik cierpiących

W wilamowickim sanktuarium św. Józefa Bilczewskiego w ostatnią sobotę czerwca modlili się pielgrzymi z grupy szczególnie bliskiej patronowi tego miejsca: chorzy, starsi, cierpiący. Otrzymali błogosławieństwo jego relikwiami i umocnili się jego czcią dla Pana Jezusa obecnego w Eucharystii…

Przybyłych pielgrzymów, chorych z różnych parafii, a także z samych Wilamowic, oraz wolontariuszy Caritas Diecezji Bielsko-Żywieckiej powitał kustosz sanktuarium ks. prał. Stanisław Morawa.

Zachęcał pątników, by wszystkie sprawy i problemy zawierzyli Bogu przez pośrednictwo wilamowickiego rodaka św. abp. Józefa Bilczewskiego, zaliczanego do najwybitniejszych biskupów Kościoła katolickiego. Przypominał też najważniejsze informacje na temat życia świętego, który szczególnym kultem otaczał Eucharystię. – W roku jubileuszowym nie mogło zabraknąć spotkania ludzi naznaczonych krzyżem choroby i cierpienia, tych, którzy są bardzo cenną cząstką Kościoła. W Litanii do św. Józefa Wilczewskiego wzywamy: „Wstawiaj się za chorymi i cierpiącymi”… I rzeczywiście przychodzi on z pomocą tym, którzy przeżywają w swoim życiu tajemnice krzyża związane z różnorakimi chorobami. Świadectwa uzdrowień są tego najlepszym dowodem – mówił ks. prał. Morawa.

Sam zdrowie miał słabe…

We wspomnieniach ludzi współczesnych świętemu pozostały słowa o jego niezbyt silnej kondycji zdrowotnej. Nie był też tajemnicą jego surowy i wymagający styl życia, w którym abp Bilczewski zawsze na pierwszym miejscu stawiał służbę. Podczas beatyfikacyjnej Mszy św. we Lwowie papież Jan Paweł II wskazywał: „Arcybiskup Józef Bilczewski kieruje do nas wezwanie, abyśmy ofiarnie żyli miłością do Boga i bliźniego. To ona była najwyższą regułą jego życia”. Świadectwem jego niestrudzonej służby Bogu pozostały liczne dzieła, których bogactwo pozostawił po sobie w archidiecezji lwowskiej. Równolegle powstawały dzieła miłosierdzia, które inicjował i wspierał, a wymownym dowodem tego, jak bliscy jego sercu byli ubodzy i cierpiący, było ostatnia wola, by pochować go wśród nich, na cmentarzu Janowskim dla najuboższych mieszkańców Lwowa, zamiast na słynnym cmentarzu Łyczakowskim czy Orląt Lwowskich. Niektórzy biografowie mówią wprost: umarł z przepracowania. Bezpośrednią przyczyną śmierci była bowiem wykryta w styczniu 1923 r. niedokrwistość złośliwa, białaczka, która szybko rozwinęła się w jego organizmie, osłabionym wskutek nieustannej i wytężonej pracy. Józef Bilczewski zmarł 20 marca 1923 r.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama