Nowy numer 32/2022 Archiwum

U świętego i Królowej Nieba

Od wieków dankowiczanie nie wyobrażali sobie ani swojej miejscowości, ani swojego życia bez świątyni . Dlatego kiedy stary XVI-wieczny drewniany kościół spłonął w 1896 r., w zaledwie rok zbudowali nowy murowany.

Choć źródła historyczne umieszczają początki parafii w dwóch różnych czasach: ok. 1100 r. albo w 1325 r., kiedy została już wymieniona w spisie świętopietrza, nie ulega wątpliwości, że tu – podobnie jak w Bestwinie – istnieje jedna z najstarszych parafii naszej diecezji. Przemawia za tym patronat św. Wojciecha, któremu w początkach drugiego tysiąclecia, po męczeńskiej śmierci, często dedykowano parafie i kościoły.

W ołtarzu głównym nad tabernakulum obecnego neogotyckiego kościoła umieszczona jest figura Matki Bożej Królowej Nieba w asyście świętych Piotra i Pawła. Nad nimi w zwieńczeniu ołtarzowej nastawy znajduje się figura św. Wojciecha, o którym parafianie z Dankowic chętnie opowiadają, jak na niedalekim wzgórzu sprawował Mszę św., kiedy zatrzymał się w drodze do Prus.

Żywiołowa reakcja na pożar kościoła zaowocowała nie tylko błyskawiczną jego odbudową, ale także szybkim powołaniem miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej. Do dzisiaj parafianie bardzo troszczą się o dom Boży, któremu wraz ze św. Wojciechem patronuje Najświętsza Maryja Panna w tajemnicy narodzenia. Dankowiczanie z wielkim zapałem angażują się we wszelkie starania, by odbudowany przeszło wiek temu kościół był należycie zadbany.

– W ostatnich latach przeprowadziliśmy malowanie wnętrza i renowację ołtarzy, ambony, konfesjonałów oraz figur, które trzeba co jakiś czas konserwować. W nawie położyliśmy granitową posadzkę. Udało się wykonać nowy prospekt organowy i remont instrumentu, który cieszy dziś pięknym brzmieniem – wylicza proboszcz ks. Józef Jakubiec. – Ubytki tynku na wieży skłoniły nas do wykonania koniecznych prac przy elewacji, zakończonych malowaniem. Wprawdzie przy tych robotach zastała nas pandemia, która spowolniła tempo, ale już trwają ostatnie prace wykończeniowe, związane także z budową podjazdu dla osób niepełnosprawnych – dodaje. W planach jest jeszcze budowa kaplicy przedpogrzebowej w sąsiedztwie kościoła.

– To poczucie odpowiedzialności za dom Boży pięknie połączyło się też z troską o stan duchowy naszej wspólnoty, co można było zauważyć podczas żywych dyskusji synodalnych w parafii. Uczestniczyła w nich liczna grupa wiernych, a ich zapał pozwala przypuszczać, że z tego grona zawiąże się kolejna wspólnota, która dołączy do działających już grup modlitewnych: Żywego Różańca, Akcji Katolickiej czy KSM – dodaje proboszcz.

Okiem proboszcza

ks. Józef Jakubiec, w parafii od 2011 r. – Jestem pełen uznania dla wielkiej hojności parafian, którą widać zarówno przy inwestycjach związanych z kościołem, ale także gdy trzeba pomóc potrzebującym, jak choćby niedawno – cierpiącym z powodu wojny w Ukrainie. Ogromnie cieszy też, że wierni pragną w swoim kościele ubogacać się duchowo, umacniać wiarę. Chętnie uczestniczą w nabożeństwach związanych z rokiem liturgicznym. Żywa jest tradycja parafialnego pielgrzymowania do Matki Bożej do Kalwarii Zebrzydowskiej. Udajemy się wspólnie autokarami i samochodami w pierwszą sobotę lipca. Jest również grupa pątników, którzy biorą udział w uroczystościach kalwaryjskiego odpustu Wniebowzięcia NMP. Ze sporą grupą parafian wyruszamy też na jednodniowe pielgrzymki do sanktuariów w pobliskich Czechach i na Słowacji, m.in. do Brna czy Ołomuńca. Umocnieniu parafialnej wspólnoty dobrze służą także parafialne pikniki rodzinne.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama