Nowy numer 20/2022 Archiwum

Biegli dla bohaterów

Najpierw modlili się za nich, a potem dla nich pobiegli. Mimo pandemicznych utrudnień na starcie tegorocznej edycji Biegu Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Żywcu stanęło 19 września pół tysiąca osób.

Jak podkreślała Jadwiga Klimonda, prezes integracyjnego Stowarzyszenia Dzieci Serc, głównego organizatora wydarzenia, najbardziej cieszyła wyjątkowo liczna reprezentacja dzieci i młodzieży.

– Bo chodzi przecież o to, żeby oni pamiętali, tym bardziej że są wśród nas potomkowie tych, którzy kiedyś walczyli w antykomunistycznym podziemiu – mówiła.

Tym razem biegacze spotkali się na terenie MOSiR-u przy żywieckim amfiteatrze. Po błogosławieństwie, którego udzielił uczestnikom ks. Krzysztof Ciurla, jako pierwsi wystartowali najmłodsi – przedszkolaki. Trochę później pobiegła główna grupa biegaczy, a po nich trasę biegu honorowego zaliczyli seniorzy i najmłodsi w wózkach, a także niepełnosprawni. Na mecie medale wręczali m.in. przedstawiciele rodzin partyzantów z Żywiecczyzny, a wśród nich Marek i Wiesław Snaczkowie, wnukowie Władysława Szczotki „Orlika”, który zginął w listopadzie 1950 r. wraz z Janem Filarym „Lisem”. Byli ostatnimi walczącymi partyzantami „Bartka”.

Na starcie zameldowała się spora grupa młodzieży w mundurach. To uczniowie Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Ogólnokształcących z Żywca-Moszczanicy. – Na co dzień uczą się w klasach mundurowych i uczestniczą w programie, dzięki któremu skracają drogę do zawodowej służby wojskowej. Obecnie kształcimy już dwie takie klasy – mówi z dumą Mirosław Staszkiewicz, dyrektor placówki. – Cieszymy się, że już po raz kolejny tradycyjnie pobiegną w mundurach, podkreślając rangę tej imprezy – dodaje Andrzej Widzyk, dyrektor Wydziału Oświaty żywieckiego starostwa.

Z uśmiechem witała na mecie troje swoich dzieci także Izabela Gluza z Milówki. Najstarszy syn Krzysztof, licealista, postanowił pobiec, kiedy zobaczył w szkole ogłoszenie o biegu. – Chciałem spróbować. To był mój pierwszy taki start i myślę, że w przyszłości też pobiegnę dla upamiętnienia żołnierzy wyklętych – deklaruje młody biegacz. – Potem obie córki, 4-letnia Dominika i 10-letnia Kinga, uznały, że pobiegną razem z nim, więc przyjechaliśmy – tłumaczy mama całej trójki dumnych zdobywców pamiątkowych medali.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama