Nowy numer 37/2021 Archiwum

Górale u MB Zielnej

Tegoroczny odpust w parafii Wniebowzięcia NMP w Milówce był świętem wiernych, którym patronuje Matka Boża. Dołączyli do nich Górale Żywieccy ze Związku Podhalan obchodzący swój jubileusz. Przed ołtarzem i w trakcie procesji wokół kościoła widać było liczne regionalne stroje, zabrzmiały góralskie pieśni, a śpiewające je panie niosły poświęcone bukiety.

Przybyło wielu oficjalnych gości: parlamentarzystów, przedstawicieli władz samorządowych, wojewódzkich, powiatowych i gminnych. Długim szeregiem stanęły liczne poczty sztandarowe. W świątyni wszystkich powitał proboszcz ks. kan. Stanisław Lubaszka, a koncelebrowanej Mszy św. jako delegat bp. Romana Pindla przewodniczył ks. Adam Ciapka z Sopotni Małej, kapelan Związku Podhalan.

W homilii zwracał uwagę na ścisły związek wiary i kultury góralskiej. – Nieraz trudno mi zrozumieć określenie Msza św. w oprawie góralskiej, bo liturgia już jest cudowna, cała i pełna piękna, nie trzeba jej oprawiać czy uświetniać. W jej centrum jest przecież Pan Jezus! Jeżeli pojawia się w liturgii piękna muzyka góralska, to staje się ona częścią liturgii, a nie jej uświetnieniem – wskazywał kaznodzieja i przestrzegał: – Do liturgii nie trzeba niczego dokładać, a my co najwyżej możemy ją zepsuć, jeżeli tego nie zrozumiemy.

Niebo w sercu

Na pytanie rekolekcjonisty, gdzie jest niebo, wiele rąk podniosło się do góry, a kilkanaście – do serca. I słusznie, bo niebo jest tam, gdzie jest Pan Bóg. – Maryja miała niebo w sobie, dlatego św. Elżbieta wypowiada Magnificat. Kiedy czujemy doskonały smak w ustach, mówimy: niebo w gębie. Chłopak zakochany w dziewczynie mówi, że czuje się przy niej jak w niebie. Patrząc z tej perspektywy, łatwiej zapamiętamy sobie, że trzeba mieć Boga w sercu, bo jeśli stracimy Go z serca, to stracimy też niebo. Dlatego Bóg musi być w nas, obok nas… – tłumaczył ks. Ciapka.

Kaznodzieja wskazał też na ważne znaczenie święta MB Zielnej, które odwołuje się do biblijnego określenia „pierwociny”. – Ono odnosi się do pierwszych zebranych kłosów zbóż, które oddaje się Panu Bogu, prosząc, aby to On zadbał o resztę zbiorów. Nie ma to nic wspólnego z dożynkowym dziękczynieniem za zebrane już plony, ale wiąże się z zaufaniem i zawierzeniem Bogu tego wszystkiego, co może się zdarzyć. Bogu ofiarowuje się też pierwszego syna, pierwszy kawałek bochenka chleba… Kiedy ofiarujemy Mu pierwsze chwile dnia, przeznaczając je na modlitwę, oddajemy pod Bożą opiekę resztę tego dnia, uwielbiamy Boga i z Nim przeżywamy każdą chwilę – zachęcał kapelan Górali Żywieckich.

Na zakończenie odpustowej Mszy św. odbyła się procesja eucharystyczna wokół milówieckiej świątyni, a po błogosławieństwie uczestnicy świętowania za sztandarami przeszli do amfiteatru, gdzie czekały stoiska prezentujące góralskie tradycje pasterskie, regionalne rękodzieło, stroje, instrumenty, rzeźby, zioła. Były też regionalne smakołyki, a wśród nich kamesznicki proćpok – cieszący się wielkim zainteresowaniem gości specjał z zapiekanych ziemniaków z boczkiem, kiełbasą i bryndzą.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama