Nowy numer 38/2021 Archiwum

Życie na najpiękniejszą książkę

– Zazwyczaj Bóg powołuje do kapłaństwa tych z najpobożniejszych rodzin. Jeśli chodzi o ks. Wojciecha, było zupełnie inaczej – mówił ks. prałat Władysław Nowobilski na Mszy św. pogrzebowej ks. proboszcza Wojciecha Jankego, ujawniając zaskakujące fakty z jego życia.

Ksiądz Wojciech Janke zmarł 9 sierpnia w wieku 72 lat. Od 1992 r. duszpasterzował w parafii Zesłania Ducha Świętego w Lalikach, które pokochał całym sercem.

Po Mszy św. sprawowanej 12 sierpnia pod przewodnictwem ks. Marka Studenskiego trumna z ciałem ks. Wojciecha została przewieziona do Wieliczki.

Homilię wygłosił ks. prałat Władysław Nowobilski, emerytowany proboszcz w Ciścu, przyjaciel i spowiednik zmarłego kapłana. – Ksiądz Wojciech został powołany z ludu, który był bardzo daleki od Boga, od Ducha Bożego, od ducha chrześcijańskiego – mówił, ujawniając, iż biologiczna mama ks. Wojciecha podrzuciła go w zawiniątku do domu sióstr zakonnych w Krakowie. W latach 50. XX w. siostry nie mogły prowadzić żadnej placówki opiekuńczej, więc były zmuszone oddać chłopca do domu dziecka. Stamtąd sześcioletniego Wojtka zaadoptowali małżonkowie, którzy nie byli wierzący.

Rodzice zapewnili mu warunki do nauki – ukończył studia ekonomiczne. Do prawie 20. roku życia Wojciech wciąż nie znał Pana Boga. To Świadkowie Jehowy zachęcili go, żeby czytał Pismo Święte. Opatrzność Boża nad nim czuwała. Na jego drodze postawiła dwie tercjarki, które otoczyły go duchową opieką i skierowały do księży w miejscowej parafii, żeby pomogli mu odnaleźć Boga w Trójcy Jedynego. – Nie tylko uwierzył, nie tylko stał się praktykującym katolikiem, ale usłyszał powołanie kapłańskie – mówił ks. Nowobilski. Święcenia przyjął 16 maja 1982 r. Ranę z lat młodości, kiedy był pozbawiony kontaktu z żywym Bogiem, kiedy nie mógł karmić się Eucharystią, nosił przez całe życie.

Księża Nowobilski i Janke stali się dla siebie nawzajem spowiednikami, gdy ks. Wojciech przybył do Rajczy. Zwracając się do parafian z Lalik, ks. Nowobilski mówił: – Przed 30 laty ten kapłan – pokorny, cichy, czasem tajemniczy – przyszedł do was. Wy najlepiej wiecie, co dla was uczynił, jeśli chodzi o sprawy materialne: ten kościół nie był jeszcze wyposażony; wykonał z wami remonty kaplic na Pochodzitej, na Pawlicznym – zauważył, życząc parafianom, by budowali się „jego przedziwnym życiem” i dziękowali Bogu, że postawił ks. Wojciecha na ich drodze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama