Nowy numer 29/2021 Archiwum

Dają serce. I liczą na nie…

Bielskie stacjonarne Hospicjum św. Jana Pawła II działa piąty rok. Przyjęło dotąd blisko 580 pacjentów, którzy otrzymali tu pełną miłości pomoc i profesjonalną opiekę w najtrudniejszym etapie choroby. Teraz zwraca się do wszystkich życzliwych osób z prośbą o wsparcie.

Są chorzy, którzy trafiają tu na kilka dni czy tygodni, ale i tacy jak przykuta do łóżka pani Władzia, która miała nie przeżyć transportu, a pod dobrą opieką odzyskała siły i zaczęła na nowo chodzić. Przeżyła tu jeszcze cztery lata.

Każdy pacjent otrzymuje pomoc nieodpłatnie, choć miesięczny koszt jego utrzymania to ponad 12 tys. zł. – Środki pochodzące z kontraktu z NFZ pokrywają ok. 60 proc. wydatków, więc na resztę szukamy darczyńców. Cały czas potrzebowaliśmy wsparcia dobrych ludzi, ale teraz jesteśmy w ogromnej potrzebie i bez pomocy nie jesteśmy w stanie dalej funkcjonować – alarmuje Urszula Cichoń, dyrektor placówki.

Jak wyjaśnia Grażyna Chorąży, prezes Salwatoriańskiego Stowarzyszenia Hospicyjnego, które prowadzi placówkę, to pandemia sprawiła, że hospicjum znalazło się w trudnej sytuacji. – Nie było możliwości przeprowadzenia bardzo ważnej dla nas kampanii Pola Nadziei, w którą zwykle angażowało się kilkadziesiąt szkół z Bielska-Białej i okolicy. Zawieszone zostały też wszelkie kwesty i zbiórki, a stanęliśmy przed koniecznością poważnych wydatków. Czas płynie, sprzęty i obiekt podlegają zużyciu. Musimy po prawie pięciu latach działalności przeprowadzić malowanie sal, a przy tej okazji zamontować odbojniki, które okazały się niezbędne ze względu na uszkodzenia ścian, powodowane przez pacjentów poruszających się na wózkach – mówi prezes Chorąży.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama