Nowy numer 25/2022 Archiwum

Zadrżał sufit

Był poniedziałek 15 listopada 2010 r. Wanda usłyszała wyrok: rak szyjki macicy z przerzutami do węzła chłonnego. Wróciła do domu, do Rycerki. Trzy godziny później telefon brata: tata zmarł nagle w pracy…

On walczy

– Byłam gotowa na wolę Pana Boga wobec mnie, ale też ufałam, że będzie dobrze. Kiedyś poprosiłam ojca Bogdana o Mszę w intencji mojego uzdrowienia, a ojciec zapisał: „Ogłaszając Boże zwycięstwo, Boże królestwo i Boże panowanie w życiu i zdrowiu Wandy”. To było dla mnie kluczowe. Od tego czasu zawsze dziękowałam Jezusowi, że dopuścił to doświadczenie. Mówiłam Mu, że chcę służyć, że mogę być Jego narzędziem, chcę, aby Boża chwała objawiała się w życiu każdego człowieka. Ufam, że do każdego człowieka Pan Bóg dociera w swoim czasie, że On walczy o każdą swoją owieczkę.

Wanda nigdy się nie targowała na modlitwie – To nie jest tak: Ty mi dałeś zdrowie, to ja teraz zrobię dla Ciebie to i to. To, co robię, wynika z tego, że poznałam Bożą miłość. Każdy człowiek jest stworzony przez Pana Boga, ma swoją historię i każdego On przytula, tak jak przytulił mnie. Chciałabym, by każdy doświadczył Jego miłości. Żeby nie czekał na raka, upadek firmy, śmierć bliskiej osoby, ale zbliżył się do Boga tu i teraz. Bo szkoda każdej chwili życia.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama