Od lewej: Anita i Krzysztof Tyrybonowie, Katarzyna i Alfred Gibasowie oraz Alina i Paweł Marczyńscy, których ks. Jan Nowak pociągnął świadectwem o bł. ks. Władysławie Bukowińskim.
Urszula Rogólska /foto gość
– Po trudnej górskiej drodze wchodzisz do schroniska. Jest przyjaźnie, gwarno, ciepła herbata, gitara, nieznajomi stają się znajomymi, ktoś wchodzi, wychodzi… Tu się tak poczuliśmy – mówi Anita Tyrybon, a jej mąż dodaje: – W schronisku wrzątek był za darmo. Tu możesz brać darmo Ducha Świętego – ile tylko chcesz, ale musisz się potrudzić.
Gdyby jakieś 10 lat temu ktoś powiedział Ewie i Henrykowi Rajdom, że księdzu Janowi Nowakowi i grupie zapaleńców, wśród których byli, uda się wybudować dom błogosławionemu i to na miejscu rudery w centrum Zagórnika, postukaliby się w głowę.
Dziękujemy, że z nami jesteś
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.