Nowy numer 2/2021 Archiwum

Mistrz Stanisław od Frasobliwego

W Mesznej odbyło się pożegnanie śp. Stanisława Kwaśnego, jednego z najbardziej znanych i cenionych polskich artystów ludowych. Był laureatem wielu konkursów i nagród artystycznych, w tym prestiżowej Nagrody im. Oskara Kolberga. Jednak bardziej od wyróżnień cenił sobie uznanie ludzi, którzy tak jak on kochali Pana Boga. Jego dzieła podziwiali ks. Jan Twardowski, a także papież…

Całe życie ciężko pracował, żeby utrzymać rodzinę, a kiedy w 1993 r. z powodu stanu zdrowia przeszedł na rentę, dopiero wtedy mógł sobie pozwolić na tworzenie. Skromny, pracowity, szczery, a przy tym obdarzony wspaniałym poczuciem humoru i optymizmem, którym emanują też kochane przez miłośników jego dzieł aniołki: uśmiechnięte, rozśpiewane, pogodne, pełne ciepła.

Zostawił ich po sobie całe zastępy, a także długi szereg figur Pana Jezusa Frasobliwego, Matki Bożej i świętych, bożonarodzeniowe szopki oraz gwiazdy kolędnicze. Rzeźbił w drewnie i kamieniu, a jego prace trafiły do galerii i kościołów w Polsce i poza jej granicami. Z dumą podkreślał, że jedna z nich podczas prywatnej audiencji w Watykanie została wręczona Janowi Pawłowi II.

– Stanisław Kwaśny był nie tylko pracowitym twórcą, ale także wyjątkowo zaangażowanym animatorem sztuki rzeźbiarskiej. Chętnie dzielił się jej tajnikami podczas licznych warsztatów, które prowadził – podkreślał Zbigniew Micherdziński, który na początku tej artystycznej drogi zachęcał Stanisława Kwaśnego do rzeźbienia, a w 2019 r. był kuratorem jego autorskiej wystawy „Tajemnica (s)tworzenia według Stanisława Kwaśnego” w Galerii ROK w Bielsku-Białej.

Za osiągnięcia artystyczne oraz popularyzację rzeźby ludowej twórca z Mesznej otrzymał m.in. Złoty Krzyż Zasługi, honorową odznakę Zasłużony dla Kultury Polskiej, Nagrodę im. Władysława Orkana. Był też nominowany do Nagrody Starosty Bielskiego im. ks. Józefa Londzina.

Długo mógł opowiadać o swoich rzeźbach. W każdą wkładał serce, każdą kochał, choć najważniejsze były z pewnością postacie Frasobliwego. Dwie z nich towarzyszyły mu w czasie pogrzebu. Przed trumną stanęła jedna z ostatnich rzeźb, inna niż wcześniejsze: z surowego drewna, z uniesioną głową i wzrokiem skierowanym ku niebu. – To był kierunek, w którym spoglądał Stanisław. Był człowiekiem głęboko wierzącym, który wiedział, że jest Bóg! – mówił podczas pogrzebu ks. Paweł Śmigiel z archidiecezji włocławskiej, jeden z wielu miłośników twórczości mistrza Stanisława.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama