Gość Bielsko-Żywiecki 49/2020 Archiwum

Alarm w oknie

– Jest w tym doświadczeniu radość – bo życie dziecka zostało ocalone. Ale musimy podchodzić do tej sytuacji z delikatnością i wrażliwością – bo jest ona też najprawdopodobniej dramatem matki i ojca – mówi s. Blanka Stawniczy, kierująca Domem Matki i Dziecka Caritas w Bielsku-Białej. Do znajdującego się tu okna życia 26 sierpnia został przyniesiony noworodek.

Dom na co dzień

Dom Matki i Dziecka Caritas w Bielsku-Białej, przy którym działa okno, tętni życiem. Dzięki odpowiednim zarządzeniom jego działalności nawet na chwilę nie przerwała pandemia i także w tym trudnym czasie mamy są przyjmowane (z zachowaniem wszelkich zasad bezpieczeństwa). Obecnie w domu może przebywać osiem mam z dziećmi (do dziewiątego roku życia). Dziś wszystkie miejsca są zajęte. Dzieci jest ośmioro. Niektóre z mam mają ich po kilkoro, są kobiety oczekujące narodzin, są takie, które dopiero co urodziły. Mamy mogą przebywać w domu do ośmiu miesięcy od przybycia lub ośmiu od narodzin dziecka. Jednak w praktyce mieszkają tu do czasu, kiedy uregulują swoje sprawy umożliwiające im rozpoczęcie samodzielnego życia. – Ostatnie miesiące to dla nas bardzo wymagający czas – uśmiechają się siostry.

– Z jednej strony staramy się wszystkim naszym mieszkańcom, a zwłaszcza dzieciom w różnym wieku, zapewnić warunki, w których mogłyby radośnie spędzać tu czas. Z drugiej ograniczenia epidemiczne przysporzyły nam zadań. W większym stopniu uczestniczyłyśmy w opiece nad maluchami. W sytuacji obostrzeń panujących w urzędach mamy, które musiały w nich załatwiać swoje sprawy, nie mogły zabierać ze sobą dzieci. Zostawały więc one pod naszą opieką. Był czas, kiedy nasze mieszkanki nie poruszały się środkami publicznego transportu, więc we wszystkich sytuacjach związanych z kwarantanną po porodzie, po przyjęciu do placówki, zapewniałyśmy im transport naszym samochodem. Siostry i pracownicy Domu Matki i Dziecka zaangażowali się także w podjętą przez Caritas akcję rozwożenia posiłków osobom potrzebującym. – Cieszymy się, że mogłyśmy włączyć się w tę inicjatywę. Ale to też żadna nasza chluba i zasługa – zrobiłyśmy to, co powinno się było wtedy zrobić – dodaje s. Blanka.

Siostry i mieszkanki domu na co dzień mogą liczyć na wsparcie i pomoc bezinteresownych darczyńców. Między innymi dzięki nim ostatnio jedna z młodych mam mogła się ucieszyć dziecięcym wózkiem, a mieszkające w domu maluchy – podarowaną przez jedno z przedszkoli zjeżdżalnią w maleńkim przydomowym ogródku. Marzeniem sióstr jest także stworzenie w placówce sali doświadczania świata, która może pomóc dzieciom z różnymi obciążeniami wrócić do równowagi. Stymulacja poprzez dźwięk, światło i dotyk równolegle z terapią i relaksacją przyśpiesza proces stabilizacji emocjonalnej. Taka sala byłaby bezpiecznym azylem dla naszych maluchów oraz ich matek.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama