Nowy numer 43/2020 Archiwum

Wdowi grosz Katarzyny

– Nie wiem, jak potoczyłyby się losy tego miejsca, gdyby nie pani Jarzynowa. Myślę, że patrzy na nas z nieba i wspiera nas wszystkich – zarówno mnie, jak i rodziny parafii, szczególnie te, w których wychowuje się dzieci – mówi ks. Andrzej Woźniak.

Katarzynę Jarzynową – zacną kobietę wielkiej wiary – wszyscy darzyli ogromną życzliwością. Nie miała lekkiego życia. Mąż zmarł po I wojnie światowej, czterej synowie – jeszcze wcześniej.

Był rok 1925, kiedy zadecydowała, by 30 morgów rodzinnego majątku w Polance Górnej oddać siostrom karmelitankom. Poprosiła je, by starały się o wybudowanie kaplicy, bo do parafialnego kościoła św. Mikołaja w Polance Wielkiej mieszkańcy mieli 4 km. W 1945 r. siostry kupiły jeden z baraków obozu w Auschwitz. W jego części stworzyły kaplicę, do której co tydzień przyjeżdżali sprawować Mszę św. karmelici, a z czasem – salezjanie.

Siostry opuściły Polankę w 1976 r., a rok później został tu skierowany ks. Gerard Jajecznica, który wraz z proboszczem z Polanki Wielkiej ks. Tadeuszem Porzyckim zajął się budową kościoła i domu rekolekcyjnego. – Ksiądz Gerard zdobył sobie wielki szacunek, a kolejni duszpasterze byli jego godnymi następcami – dodaje ks. Woźniak. – Przy budowie tworzyli wspólnotę, która od początku czuła się odpowiedzialna za wspólne dobro. Jestem tu od 2015 r. i staram się tego nie zepsuć... Parafia Niepokalanego Serca NMP w Polance Górnej została ustanowiona w 1999 roku. Jej pierwszym proboszczem został ks. Jerzy Wojciechowski, zaś w 2015 roku kościół konsekrował bp Roman Pindel.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama