GN 43/2020 Archiwum

Inna wędrówka

– Tak sobie pomyślałem, że trzeba Panu Bogu podziękować za to, że nie możemy wyruszyć... Ponieważ nam się zaczęło wydawać, że pielgrzymka nam się należy… A to nieprawda. Pielgrzymka jest łaską – mówił ks. Damian Koryciński w Hałcnowie 6 sierpnia.

Dla wielu dzień 6 sierpnia miał od lat ustalony plan. Pobudka, o ósmej rano Msza św. w sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Hałcnowie i rozpoczęcie sześciodniowej wędrówki z Pieszą Pielgrzymką Diecezji Bielsko-Żywieckiej na Jasną Górę.

W tym roku tak miało być po raz 29. Z powodu pandemii nie mogło być dokładnie tak samo, jednak pielgrzymowania pod hasłem „Wielka tajemnica wiary” nikt nie odwołał! W podobnej sytuacji byli pątnicy w Andrychowie, Oświęcimiu, Cieszynie czy Czechowicach-Dziedzicach. W tym roku pielgrzymowanie – jak mówił ks. Damian Koryciński, główny przewodnik – miało charakter mieszany. Reprezentanci pątników szli do celu indywidualnie. Natomiast wszyscy byli zaproszeni do odwiedzin różnych miejsc diecezji – o 15.00 na modlitwę Koronki do Bożego Miłosierdzia i o 17.00 na Różaniec. Pozostałe punkty dnia były transmitowane za pośrednictwem mediów społecznościowych. Księża przewodnicy gościli w domach osób, które przez minione lata wędrowały na Jasną Górę, i rozmawiali o tym, co w tej wędrówce najważniejsze.

Z kolei pątnicy z Andrychowa codziennie spotykali się na adoracji Najświętszego Sakramentu i Mszy św. z pielgrzymkowym kazaniem na temat Eucharystii. W Hałcnowie bp Roman Pindel, który przewodniczył Mszy, mówił m.in. o pielgrzymowaniu jako starej, ale sprawdzonej formie nowej ewangelizacji: – Jest w niej miejsce na nowe i stare. Do rzeczy starych należy każda pielgrzymka, także i ta, która dziś miała wyjść z tego miejsca. Może też stać się sposobem na ewangelizację, gdy wielu wiernych uczestników pozostanie w domu, gdy udadzą się do swojego albo pobliskiego kościoła, gdy wsłuchają się w przygotowane nauczanie i włączą w modlitwę. Gdy odważnie będą świadczyć o swojej wierze tam, gdzie są. Ryszard Danielak z Leszczyn oraz Iwona Banasiak i Łukasz Kocel z Chruszczobrodu byli jednymi z tych, którzy wyruszyli w drogę z Hałcnowa na Jasną Górę. – To mój 38. raz. Po tych wcześniejszych 37 trudno nie pójść – tłumaczy Iwona.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama