Nowy numer 33/2020 Archiwum

Święte skarby pana Rafała

Po wielu miesiącach przygotowań i oczekiwań spowodowanych ograniczeniami związanymi z epidemią koronawirusa Muzeum Klasztorne u kęckich franciszkanów reformatów zostało otwarte. Już na stałe można będzie oglądać eksponowaną w nim kolekcję Rafała Piskorka. Składają się na nią setki dewocjonaliów oraz paramentów liturgicznych.

W sklepionych cegłą podziemnych korytarzach, które biegną pod zabudowaniami klasztoru reformatów w Kętach, zagościła nowa instytucja: Muzeum Klasztorne. W czwartek 18 czerwca, z uwagi na ograniczenia związane z epidemią jedynie w kameralnym gronie organizatorów i osób wspierających tę inicjatywę, odbyło się otwarcie nowej placówki.

– Wcześniej nasze podziemia były miejscem prezentacji dzieł plastycznych twórców skupionych w Stowarzyszeniu Artystów Małopolski Zachodniej „Pasja”. Przez 2–3 lata gościły tu liczne wystawy sztuki współczesnej. Później, ze względu na problemy zdrowotne organizatorów tej inicjatywy, podziemia stały puste, aż przyszedł do mnie pan Rafał – z propozycją umieszczenia na stałe swojej kolekcji. Ucieszyłem się, ponieważ tematycznie kolekcja jest poszerzeniem sporego zbioru ciekawych zabytków sztuki sakralnej, jakie znajdują się w naszym klasztorze i kościele – mówi o. Rajmund Wilk OFM, gwardian kęckiego klasztoru, gospodarz miejsca.

Przygotowanie ekspozycji tak dużej liczby niekiedy niewielkich eksponatów wymagało ogromnej pracy i wielu starań o odpowiednie gabloty czy oświetlenie. W końcu się udało. – Jestem pod wrażeniem ostatecznego efektu i bardzo się cieszę, że nasze Muzeum Klasztorne już działa. Spotkało się z dobrym przyjęciem władz, jak również ze sporym zainteresowaniem w mediach. Myślę, że zainteresuje także zwiedzających – dodaje o. Wilk.

Pierwsi goście

Jak przypominał podczas otwarcia ks. dr Szymon Tracz, diecezjalny konserwator zabytków sztuki sakralnej, nie jest to pierwsza prezentacja kolekcji Rafała Piskorka.

– Jak widać, kolekcja się rozrasta i wciąż przybywa eksponatów. Mamy tu do czynienia z bardzo ciekawym zbiorem, który ilustruje pobożność ludzi w monarchii austro-węgierskiej. Większość tych eksponatów wpisuje się w klimat tradycji habsburskiej, która była oparta na katolicyzmie. Pan Rafał zebrał różne czczone w domach i chatach figurki dewocyjne, które pogrupował. Mamy tu ciekawe figury z biskwitu, nieszkliwionej porcelany, przedstawiające Chrystusa Zmartwychwstałego według tzw. wzoru Thorvaldsena. To ujęcie, które zdobi też m.in. kaplicę Potockich w katedrze na Wawelu. Jest także bogaty zbiór figurek Matki Bożej z Lourdes, które po objawieniach z połowy XIX wieku stały się ważnym elementem w domach i świątyniach w całej Galicji. Ciekawa jest też kolekcja paramentów liturgicznych, kadzielnic, trybularzy, kielichów mszalnych, ampułek, łódek do kadzielnic – wyliczał ks. Tracz, zachęcając do zapoznania się z całą kolekcją. Jak zaznaczał, pojedynczo mogą nie zwrócić uwagi, ale w tym zbiorze, prezentowanym też w niezwykle klimatycznym miejscu, przy akompaniamencie muzyki, mogą być inspiracją do głębszej kontemplacji prawd wiary i pobożności naszych przodków.

– Z kolei figury z różnych stron Europy ukazują jedność Kościoła łączącą katolików z różnych krajów – zaznaczał kapłan, gratulując ciekawego zbioru i życząc panu Rafałowi dalszego powiększania kolekcji. Urszula Baczyńska-Śleziak i Paulina Nikiel-Muś w imieniu burmistrza Kęt, który objął wydarzenie swoim patronatem, wręczyły pamiątkowy dyplom – podziękowanie za udostępnienie prywatnej kolekcji przez Rafała Piskorka. Do gratulacji dołączyli też m.in. Łukasz Gieruszczak, dyrektor Muzeum im. Aleksandra Kłosińskiego w Kętach, oraz Grażyna Flasz z Towarzystwa Miłośników Kęt. – Mówiąc o historii Kęt, nie sposób nie mówić o historii Kościoła w Kętach i także historii tego miejsca: klasztoru franciszkanów. Serdecznie gratuluję i myślę, że współpraca między muzeami będzie owocna – podkreślał dyr. Gieruszczak, który także zaprojektował logo nowej placówki muzealnej.

Świętym na ratunek

Pierwszych zwiedzających pan Rafał oprowadził po muzealnych salach, wskazując na najciekawsze eksponaty: figurki z europejskich sanktuariów, świętych popularnych w Polsce i tych mniej znanych u nas. Jak zaznaczał, dzięki pomocy przyjaciół z kręgów kolekcjonerskich udało mu się zebrać figury i krzyże z różnych krajów: Szwajcarii, Francji, Belgii, Austrii, Niemiec, Czech. Są też ciekawe okazy, jak kielich do liturgii prawosławnej, XVIII-wieczna monstrancja czy drewniany relikwiarz. Są też porcelanowe wazony z wizerunkami Pana Jezusa i Matki Bożej, stawiane na stołach przed nowożeńcami. W znacznej części eksponaty są zabytkowe, ale są też współczesne. – Tworzone są według starych wzorów, i to także jest ważna obserwacja na temat wagi tradycji w naszej pobożności – tłumaczył kolekcjoner. Jak zaznaczył, wiele cennych okazów trafiło do niego w opłakanym stanie, pewne ratował dosłownie ze śmietników, wysypisk, składów złomu.

– Niektóre służyły do zupełnie innych niż właściwe im celów: łódki do kadzielnic bywały wykorzystywane jako cukiernice czy pojemniki na smar… Ciekawą lampę wotywną sprzed wieku uratowałem przed wyrzuceniem w ostatniej chwili. Krucyfiks pozbawiony poprzecznej belki i części elementów kupiłem na targu staroci od pani, która określiła go mianem gadżetu. Udało mi się go ładnie odrestaurować. W kolekcji krzyży jest ten, który dostałem od pracownicy śmietniska, gdzie został wyrzucony. A dzień wcześniej od kolekcjonera kupiłem figurki Matki Bożej i św. Jana, które tworzyły z tym krzyżem komplet. Jeden ze starych oleodruków dostałem po remoncie pracowni malarskiej, gdzie kilkadziesiąt sztuk użyto do… wyrównania podłogi pod wykładziną. Inny stary obraz zdjąłem z ciężarówki, którą wywożono rzeczy z budynku do rozbiórki niedaleko Oświęcimia – wspomina kolekcjoner.

Zbiór dobrych serc

Pan Rafał Piskorek z Pisarzowic ze wzruszeniem witał oficjalnych gości, wśród których nie zabrakło kęckiego proboszcza ks. Zbigniewa Jurasza, o. Szymona Bieniasa, byłego gwardiana klasztoru w Kętach, jak również kolekcjonerów-sympatyków powstawania tego zbioru i pomocników tworzenia ich muzealnej ekspozycji oraz fundatorów. Słowa wdzięczności usłyszeli m.in. państwo Cwajnowie, Zielińscy, Ćwiertniowie, Zacni, Sebastian Handzlik, Jacek Szetyński, Kamil Paszek, drukarnia Dimograf, sklepy „Dwornik”. – Dzięki wielu osobom i firmom Muzeum Klasztorne mogło rozpocząć swoją działalność. Bardzo się cieszę, że ma już tylu sympatyków – dodawał pan Rafał, dziękując za gościnę o. Rajmundowi Wilkowi i wspólnocie franciszkańskiej. Nie zapomniał też o wyrażeniu wdzięczności za cierpliwość, jaką dla jego pasji okazują najbliżsi: żona i dzieci.

– Myślę, że zwiedzanie będzie dobrą okazją, aby zobaczyć nie tylko muzeum, ale także piękny barokowy kościół w stylu franciszkańskim, nasz klasztor, w którym mamy między innymi Pietę – rówieśniczkę bitwy pod Grunwaldem. Niestety, w tym roku musieliśmy z powodu pandemii zrezygnować z organizacji słynnego już Franciszkańskiego Festynu, który odbywał się co roku w sierpniu już od 13 lat, gromadząc u nas zwykle 4 tysiące gości. Zachęcamy jednak do odwiedzania naszych zawsze dostępnych pięknych ogrodów i do chwili wytchnienia wśród zieleni i figur świętych. Zapraszamy do klasztoru, na medytację w świątyni i do muzeum – mówi gwardian o. Wilk. Muzeum Klasztorne już zaprasza gości. Na razie czynne będzie w jedną niedzielę miesiąca. Najbliższe zwiedzanie zaplanowane jest 12 lipca, po Mszach Świętych o 10.00 i 12.00; gości oprowadzi właściciel kolekcji Rafał Piskorek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama