Nowy numer 48/2020 Archiwum

Bez krzyża nie ma życia

– Udostępniając mury muzealnej galerii, zawsze oddawałam je konkretnemu tematowi, artyście ludowemu. Tym razem chciałam pokazać to, co ważne i dla mnie, i dla nas wszystkich – tłumaczy autorka ekspozycji, etnograf Małgorzata Kiereś.

Dlatego na wystawie „Krzyż – moja miłość” znalazły się krzyże, mające wartość historyczną dla beskidzkich górali: krzyże cmentarne czy ustawiane przy drogach albo dla upamiętnienia ważnych lokalnych wydarzeń.

– Te krzyże oczywiście pokażemy na fotografiach, pokazując też miejsca, w których zostały postawione – zaznacza dyrektor muzeum w Wiśle M. Kiereś. – Moim osobistym akcentem będą zdjęcia, które zrobiłam podczas etnograficznych podróży po Karpatach, w polskich Bieszczadach. Są na nich całe grupy pięknych krzyży prawosławnych, greckokatolickich, cmentarne kamienne nagrobki w formie krzyża św. Andrzeja. Pokazując różnorodność zarówno form, jak i użytych materiałów: kamienia, drewna cisowego czy osikowego, udało się wskazać na ważną cechę – powszechną obecność krzyża. – Próbowałam przy tej okazji odpowiedzieć na pytanie, jak to się dzieje, że twórcy ludowi tak często i chętnie sięgają po motyw krzyża. Bo widać, że chcą go rzeźbić. Świetnym przykładem jest na przykład Jan Śleziak z Koniakowa, który tworzył bardzo piękne krzyże, pełne ekspresji, niezwykle starannie dopracowane w proporcjach, w każdym detalu. Po wykonaniu rzeźby długo chodził z nią po domu i sprawdzał, czy padające z różnych stron światło należycie wydobywa piękno krzyża, sylwetki Pana Jezusa – tłumaczy pani Małgorzata.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama