Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Dom ciotki Uli z Koniakowa

"Ojcowski dom, to istny raj, dar Ojca Niebieskiego. Chociażbyś przeszedł cały świat, nie znajdziesz piękniejszego" - te słowa pieśni, nazywanej hymnem Śląska Cieszyńskiego, zabrzmiały niedawno w Koniakowie, kiedy reprezentanci górali z różnych stron Beskidów żegnali Urszulę Gruszkę.

Szefowała od lat zespołowi regionalnemu Koniaków. Pełna temperamentu, wielkiej serdeczności, umiała zachęcić do wytrwałej pracy kolejne pokolenia koniakowskiej młodzieży. Dzięki niej młodzi umieli pokonać lęk przed obciachem i założyć tradycyjne stroje, zatańczyć nieznane rówieśnikom tańce. Mówiła im, że to dziedzictwo przodków, które trzeba szanować. I byli z tego dumni.

Ciotkę Ulę, jak o niej mówili, nieraz bolało serce. Nie tylko to, które leczyli medycy. Cierpiała, gdy skarby beskidzkiej kultury: pieśni, stroju, muzyki, nie były należycie docenione, popularyzowane, podziwiane. Pomagała je pokochać przy rozmaitych okazjach: a to na święcie koniakowskiej koronki, a to na pasterskim jarmarku u bacy Piotra Kohuta albo na wielkim świecie gór podczas Zjazdu Karpackiego.

Dbała nie tylko o własny zespół. Troszczyła się o inne formacje folklorystyczne, które wciąż borykały się z problemem braku pieniędzy na wyjazdy na festiwale czy koncerty. Dzięki jej staraniom powstało stowarzyszenie, które wspierało zespoły i kapele.

Jak wspominał podczas ostatniego pożegnania jeden z dawnych członków jej zespołu, koniakowianin ks. Damian Suszka, na jej pogrzebie nie mogło zabraknąć "Ojcowskiego domu", bo to wszystko, co wiązało się z zaangażowaniem śp. Urszuli Gruszki w ocalanie tradycji, tak jak w tej pieśni łączyło się w naturalny sposób z oddawaniem każdej codziennej sprawy Bożej Opatrzności. Bo ciotka Ula świetnie to rozumiała, że w życiowym budowaniu nie może zabraknąć miejsca dla Pana Boga.

Blisko setka muzykantów zagrała nad jej mogiłą, a piękna i rzewna melodia, którą podawali sobie na zmianę skrzypkowie, basiści i ci, którzy dołączyli na trombicie, flecie, okarynie, dudach i heligonce, nie miała końca.

Z tych pięknych dźwięków, szczerej ludzkiej wdzięczności i autentycznej wiary wznosił się ku niebu nowy dom, który Urszula Gruszka zostawiła jako wzór do naśladowania, a który zbudowała wierna słowom pieśni Jana Kubisza:


Ojcowski dom to istny raj,
Dar ojca niebieskiego,
Chociażbyś przeszedł cały świat,
Nie znajdziesz piękniejszego!

Tuś się dziecino pierwszy raz
Do matki uśmiechnęła;
Tuś się uczyła Boga znać,
Tuś modlić się zaczęła.

Tutaj na każdym kroku cię
Oczy ojcowskie strzegły,
Tutaj w zabawach ciągłych ci
Dni twoje młode biegły.

A gdy ci przyjdzie wynijść stąd
I odejść w świat daleki,
Ojcowski dom, dziecino, miej
W pamięci twej na wieki.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama