GN 43/2020 Archiwum

Szczyrk zamarł i zapłakał…

W kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła bliscy, przyjaciele i znajomi modlili się przy urnach z prochami ośmiorga członków rodziny Kaimów, którzy zginęli w wyniku eksplozji gazu przy ulicy Leszczynowej.

Pogrzebowej Mszy św. przewodniczył bp Piotr Greger, a przy ołtarzu wraz z proboszczem szczyrkowskiej parafii ks. kan. Andrzejem Lorancem stanęli kapłani dekanatu z dziekanem ks. kan. Markiem Bandurą. W świątyni i wokół niej zgromadziły się tłumy parafian. Przybyły delegacje szkół i klubów sportowych, z którymi związane były ofiary wybuchu, a także przedstawiciele władz różnych szczebli.

Na jednym katafalku, wśród białych kwiatów, stanęły cztery czarne urny dorosłych i cztery białe ze szczątkami dzieci: Józefa Kaima i jego żony Jolanty, Wojciecha Kaima i jego żony Anny oraz ich trojga dzieci: Michaliny, Marceliny, Stanisława, a także wnuka Józefa i Jolanty: Szymona. Wśród ustawionych obok licznych wieńców był też ten ozdobiony nartami i dziesiątkami medali. Każdy medal, opatrzony imieniem, symbolizował jednego z wychowanków trenera Wojciecha Kaima. Nart pojawiło się więcej, bo cała rodzina związana była z narciarstwem. W wieńcu na pożegnanie 10-letniego Szymona znalazła się ukochana przez niego piłka. Był też wieniec z dziecięcymi maskotkami wśród kwiatów – na pożegnanie 3-letniego Stasia Kaima, najmłodszej ofiary, i jego zaledwie o kilka lat starszych sióstr: Michasi i Marcysi…

– Ich śmierć napełniła bólem ich rodziny i wielu z nas. Wszyscy bierzemy udział w ich cierpieniu i wyrażamy im nasze współczucie. Chcemy być z nimi. Wierzymy, że śmierć jest początkiem nowego, lepszego życia – mówił bp Greger. Jak podkreślał w homilii, ich śmierć nastąpiła w czasie Adwentu, który nie jest tylko czasem oczekiwania na Boże Narodzenie. – To jest przede wszystkim szkoła oczekiwania na spotkanie każdego z nas z Bogiem na progu wieczności. Adwent po raz kolejny przypomina nam, że jesteśmy w drodze, a nasze życie powinno być przepełnione nadzieją. Dla naszych braci i sióstr: małżonków Józefa i Jolanty, ich wnuka Szymona, dla rodziców Wojciecha i Anny oraz ich dzieci Michaliny, Marceliny i Stanisława czas oczekiwania już się zakończył. (…) Przekroczyli próg życia i śmierci w chwili, w której nikt z nas się tego nie spodziewał. Byli w domu, a więc tam, gdzie człowiek ma prawo czuć się najbezpieczniej – mówił bp Greger. Jak zaznaczył, stało się to w dniu liturgicznego wspomnienia św. Barbary, patronki dobrej śmierci… Ze słowami współczucia w liście skierowanym do bliskich i odczytanym na zakończenie Mszy św. zwrócił się prezydent Andrzej Duda. Łamiącym się głosem żegnał zmarłych Antoni Byrdy, burmistrz Szczyrku i ich sąsiad, zwracając się do najbliższej rodziny zmarłych, przede wszystkim Katarzyny Kaim, mamy Szymona, jedynej ocalałej z katastrofy.

– Wszystko, co powiem, będzie blade w stosunku do tego, co czują nasze serca. To, co przeżywamy od dwóch tygodni, to nie koszmarny sen, ale, niestety, dramatyczna rzeczywistość. W obliczu tej ogromnej tragedii żadne słowa nie są w stanie wyrazić ani ukoić bólu i cierpienia – mówił burmistrz Byrdy, na prośbę rodziny odczytując też wzruszające, serdeczne wspomnienia o każdym ze zmarłych. Burmistrz Byrdy zaapelował, by szukając odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak się stało, dać czas na gruntowne wyjaśnienie okoliczności tragedii. Podkreślał, że zmarłych cechowała miłość, silna rodzinna więź, życzliwość i otwartość na innych, a ich niespodziewana śmierć sprawiła, że cała społeczność Szczyrku pogrążyła się w smutku i żałobie. Kondukt z ośmioma urnami przeszedł główną ulicą miasta, na której zamarł wszelki ruch. Wszystkie sklepy i restauracje były zamknięte. Panowała cisza. Na cmentarzu przejmujące słowa ostatniego pożegnania wypowiedział jeden z krewnych rodziny. Wspominał ludzi pełnych miłości, życzliwości i ciepła poprzez zapamiętane zwykłe, codzienne sytuacje i obrazy ze wspólnych wakacji.

– Wierzymy, że kiedyś się spotkamy, wszyscy razem. I będzie tak jak zawsze… A na koniec pojedziemy nad morze, chwycimy deski surfingowe, wskoczymy do wody, a Wojtek pomoże nam złapać tę jedną jedyną falę: falę nieskończonego nieba – mówił.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama