Nowy numer 30/2021 Archiwum

Śląski Katyń

Takim terminem historycy określają operację „Lawina”, przeprowadzoną przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa i NKWD we wrześniu 1946 roku. Jej celem była likwidacja żołnierzy ze Zgrupowania NSZ VII Okręgu Śląskiego, walczących na terenie Beskidu Śląskiego i Żywieckiego pod dowództwem mjr. Henryka Flamego.

Zbrodnię zachowano w tajemnicy. Dopiero wiosną 2016 r. ekipa IPN odnalazła miejsce i pierwsze szczątki, a przy nich krzyżyki, medaliki, ryngrafy i fragmenty różańców. – Dziś jeszcze nie wiemy, ilu ich było dokładnie, ale będziemy to wiedzieć! Bo trzeba wszystkich odnaleźć, zidentyfikować i godnie pochować – mówił prof. Szwagrzyk.

– Spotykamy się, aby uczcić pamięć zamordowanych podstępnie żołnierzy oddziałów mjr. Henryka Flamego „Bartka”, mojego taty – mówiła przed odsłonięciem monumentu Alicja Reinhardt. – Wszyscy oni mieli jedną ideę: walkę o wolną Polskę. Jednak ta mała garstka bohaterskich żołnierzy nie miała najmniejszych szans przy bestialskim reżimie, przy UB. Mimo tych tragicznych wspomnień jestem dziś szczęśliwa, że dobry Bóg pozwolił mi dożyć, iż ci żołnierze z moim ojcem „Bartkiem” na czele zostali zrehabilitowani i doczekałam czasów, w których przyznano im należne od zawsze: honor, godność i cześć...

Przypomniała relację ma- my, która przekazywała, że mjr Flame nazywał swoich podkomendnych po ojcowsku: moi chłopcy z lasu. – Uczestnicząc w tych uroczystościach, odbywam swego rodzaju pielgrzymkę za mojego tatę, dla niego i dla tych wszystkich bohaterskich chłopców z lasu. Z modlitwą w duszy, w ciszy i zadumie chcę oddać im wszystkim najwyższy hołd i obiecać dozgonną pamięć – mówiła pani Alicja.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama