Nowy numer 41/2019 Archiwum

Pan Bóg wybrał ziarenko

– Patrząc na ten świat z perspektywy dietetyka, zacząłem obserwować gwałtowną pogoń za cudowną dietą, która może jedynie przedłużyć życie – mówi Marek Zaremba. – Wielu ludzi jeździ na targ po ekologiczne jajka, warzywa, szukają nie wiadomo czego, a omijają cudowny pokarm nieśmiertelności, który mają blisko i który naprawdę daje życie.

Poniedziałek Wielkanocny. Msza Święta. Marek Zaremba jest wykończony – skończył pracę nad książką „Jaglany detoks – przepisy”. W głowie już mu się maluje błogi obrazek – w majowy weekend odpocznie w ukochanym Mariazell. Ale z tyłu głowy słyszy: „Pójdziesz na pielgrzymkę do Łagiewnik”. Tę, w której pójdzie też Jezus Eucharystyczny.

Myśl o wyruszeniu w drogę wzbudziła w nim lekką panikę. – Byłem ledwo żywy, nieprzygotowany, bez sił. Przerażało mnie to, bo nigdy w życiu nie byłem na pieszej pielgrzymce – opowiada Marek. – Ale odpowiedziałem do Boga: wierzę, że dasz mi siłę. „Wystarczy ci mojej łaski”, „Moc w słabości się doskonali”. Poszedłem. W czasie tych czterech dni odpocząłem bardziej niż w ciągu ostatnich 10 lat! Nawet mimo tego, że na noclegu w sali gimnastycznej nie mogłem spać, bo byłem obolały, a obok ktoś strasznie chrapał. Śmiałem się, bo czułem, że Pan Jezus wniósł mnie na ten najwyższy poziom miłowania człowieka.

Niebo w gębie

Znany dietetyk z Bielska-Białej, pasjonat zdrowego gotowania, autor rozchwytywanych książek z „Jaglanym detoksem” na czele, wiedział, że nie trafił przez przypadek na pielgrzymkę, podczas której Jezus wędruje w specjalnej monstrancji. Intensywnie pracował wówczas nad kolejną książką: „Niebo w gębie – pokarm, który leczy”, poświęconą… Eucharystii!

– Pomysł na książkę przyszedł do mojego serca kilka lat temu. Nawróciłem się przed 10 laty i niedługo potem otrzymałem łaskę pragnienia codziennej Eucharystii – mówi. I wspomina: – Byłem chorym, poranionym człowiekiem, moje małżeństwo było rozbite w sensie psychoemocjonalnym, duchowym, niszczyła mnie choroba Hashimoto. Miałem trudne relacje z dziećmi, do tego doszło bankructwo. 16 lat temu rok po roku straciłem rodziców. Wpadłem w sidła jogi, New Age, wróżbiarstwa. Można by powiedzieć, że gorzej już być nie mogło… Łaknąłem zdrowia, ale nie chciałem zmiany. Dopiero kiedy ta chęć przyszła, padłem na kolana i wyznałem Bogu swoje pragnienie oddania Mu całego mojego życia. Wtedy On wkroczył do akcji ratunkowej. Przyszły dwa lata trudów, pokuty, zmagań. Miałem taki kołe k wbity w serce. Mimo tego, że dwukrotnie wyspowiadałem się z całego życia, to nie wystarczało. Co zadziałało? Regularny post, Różaniec, modlitwa na kolanach.

Marek był pewien – kiedy Bóg wchodzi w życie człowieka, dotrzymuje słowa.

– Pochodzę z ultrakatolickiej rodziny. Moja kochana babcia Dominika zawsze wpajała mi modlitwę różańcową. Różaniec wszędzie woziłem ze sobą, ale nigdy go nie używałem… – opowiada. – Kocham zdanie Pana Jezusa z „Dzienniczka”: „Smucą mnie dusze, które proszą o mało”. Od kiedy to przeczytałem, proszę Pana Jezusa o wszystko. Zauważyłem, że ludzie nie proszą o rzeczy dobre, ale może trudne, bo się boją, że je dostaną, że trzeba się będzie zaprzeć samego siebie.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL