Postać charyzmatycznego kapłana przypomniały odczytane przez Eugeniusza Jachyma podczas modlitewnego czuwania świadectwa ludzi, którzy poznali ks. Marszałka i współpracowali z nim, a Jacek Kachel przytoczył relacje z peregrynacji MB Częstochowskiej z 1968 r., kiedy w łodygowickiej parafii tysiące ludzi uczestniczyło w kilkudniowych rekolekcjach i przystępowało do sakramentów.
Ważnym dopełnieniem były osobiste wspomnienia, do których wrócił podczas Mszy św. abp Juliusz Janusz, emerytowany nuncjusz apostolski w Rwandzie, Mozambiku, na Węgrzech i w Słowenii, który tuż po święceniach kapłańskich trafił właśnie do Łodygowic. Tu pracował jako wikariusz 2 lata i pod okiem doświadczonego duszpasterza rozwijał się jako kapłan. Eucharystię pod przewodnictwem abp. Janusza koncelebrowali liczni kapłani pochodzący z Łodygowic oraz pracujący w tej parafii, a wszystkich witał obecny proboszcz ks. prał. Józef Zajda.
W homilii abp Janusz przypomniał, że przez długi czas do Łodygowic trafiali neoprezbiterzy, którzy kształtowali dopiero swój model kapłaństwa, kierując się wskazówkami proboszcza. On sam z wdzięcznością wspominał tamto doświadczenie.
- Cały czas miałem przed oczami te dwa lata tutaj i przykład ks. prałata Marszałka, który z takim oddaniem i godnością swoje kapłaństwo przeżywał i realizował - podkreślał abp Janusz, dodając, że ważna była też lekcja pokory i spokoju, z jakimi prałat przyjmował nakaz opuszczenia parafii, po naciskach komunistycznych władz. Jak wspominał kaznodzieja, ks. Marszałek był surowy, stanowczy, wymagał od kapłanów i od siebie odpowiedzialnego i zdecydowanego przewodniczenia ludziom na drodze do Chrystusa. Równie mocno troszczył się o młodych kapłanów, pomagał i tłumaczył, a do drobnych potknięć neoprezbiterów potrafił podchodzić z poczuciem humoru.
- Przykład życia i kapłaństwa ks. prałata Jana Marszałka pociągał innych. Wiedzieliśmy, jak prawdziwy kapłan ma żyć - zaznaczył abp Janusz, tym też tłumacząc wysoką liczbę kilkudziesięciu kapłanów i sióstr zakonnych z Łodygowic, zainspirowanych postawą swego duszpasterza.
- Musimy sobie uświadomić nową rolę ks. Marszałka w naszym życiu, nie jest tylko jednym z bliskich nam zmarłych, którego trzeba wspominać z nostalgią. Dla nas to ktoś, kto żyje pośród nas, jest w naszych kłopotach, nadal troszczy się o nasze dobre życie z Panem Bogiem i do kogo możemy się zwracać, jak czyniliśmy to kiedyś - mówił ks. Stanisław Mieszczak, sercanin, czuwający nad przygotowaniami do procesu beatyfikacyjnego.
Po Mszy św. kapłani i wierni przeszli w procesji na cmentarz i modlili się przy grobie ks. Marszałka, a parafialną uroczystość zakończył występ łodygowickiego zespołu regionalnego Magurzanie, który zaprezentował program obrzędów związanych z ważnymi wydarzeniami roku liturgicznego.









