Nowy numer 39/2020 Archiwum

Twardziele z sercem

Gdyby nie nieszczęsne zajęcia z chemii na pierwszym roku Politechniki Śląskiej, Paweł Hess – dziś zawodowy strażak komendy miejskiej PSP w Bielsku-Białej i strażak ochotnik w Dziedzicach – prawdopodobnie nie zdobyłby mistrzowskiego tytułu „Najtwardszego z najtwardszych”. A szef dziedzickich ochotników Krzysztof Ryłko nie miałby takiego wzoru dla młodego pokolenia.

Pokój nastoletniego Pawła Hessa nie wyglądał zwyczajnie. Niewiele tam było. Sprzedał wszystko, co miało jakąkolwiek wartość, byle kupić wymarzony rower i ścigać się w zawodach kolarskich. Treningi pochłaniały mu cały wolny czas. Tysiąc kilometrów zimą nie było niczym specjalnym.

Mijało pięć lat trenowania. Dzień przed maturą dzwoni trener: „Pakuj się, wyjedziesz na rok do Włoch, będziesz się tam ścigał. To jedyna taka okazja”.

– Tata pomógł mi w podjęciu decyzji. Zrezygnowałem. Przystąpiłem do matury, zdałem ją, jak zdałem, bo sport był całym moim życiem – opowiada dziś. Zaczął studia na Politechnice Śląskiej. Ale po jednej studenckiej imprezie na zajęciach z chemii zniszczyli z kolegami odczynniki warte tysiące złotych. I przygoda ze studiami się zakończyła.

OSP

– W międzyczasie zacząłem się interesować ochotniczą strażą pożarną w Dziedzicach. Nie ma w mojej rodzinie tradycji pożarniczych. Jestem pierwszy, który ją zapoczątkował. Czy przejmą ją moje dzieci: 5-letni Szymek i roczna Alicja? Zobaczymy. OSP również wiązała się ze sportem, z aktywnością fizyczną, zawodami pożarniczymi. I to mi się najbardziej podobało. Przygoda nabierała tempa, ale trzeba było myśleć o tym, z czego się utrzymać. W moim życiu zagościła praca fizyczna.

W 2009 r. Paweł wpadł na pomysł, że jako czynny strażak ochotnik spróbuje pasję rozwijać i zostanie strażakiem zawodowym. Na 90 miejsc w szkole w Częstochowie było 1200–1300 kandydatów. Nie miał żadnych znajomości, kontaktów. Nie udało się – zabrakło mu prawa jazdy na ciężarówkę, by zdobyć odpowiednią liczbę punktów. Wrócił do pracy – w sklepie rowerowym. Postanowił spróbować jeszcze raz, w 2010 roku – tym razem do szkoły aspirantów w Krakowie.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama