Nowy Numer 25/2019 Archiwum

To jakby nie moją ręką

Piętnaście osób skrzętnie notuje: jedna część żółtka, do tego odpowiednie proporcje wina, żółci wołowej, olejku goździkowego. To nie zajęcia kółka chemicznego, a… wstęp do malowania mandylionu.

Bez tego przepisu trudno stworzyć ikonę według tradycyjnych zasad. To receptura na medium, czyli spoiwo kolorowych pigmentów. Takie informacje pojawiły się na wstępie do drugich zajęć kursu ikonopisarstwa, który po raz kolejny prowadzi Danuta Jęczmyk OV w sali parafii św. Marcina w Jawiszowicach. Inicjatorka warsztatów – artystka plastyk, pasjonatka ikony – postanowiła podzielić się swoją wiedzą i umiejętnościami z każdym, kto tylko tego zapragnie.

W drugiej edycji kursu bierze udział piętnaście osób: panie i panowie różnego stanu, w różnym wieku, z różnym doświadczeniem plastycznym. A najczęściej… z jego brakiem. Spotykają się w drugie soboty i niedziele miesiąca. Do czerwca. Pracują nad mandylionem – obliczem Jezusa na chuście. W kwietniu kursanci nauczyli się przygotowywać medium, poznali symbolikę kolorów ikony, prosili Pana Boga o błogosławieństwo dla narzędzi pracy. Następnie konturowali wcześniej naszkicowany kształt twarzy i zaczęli malowanie. Serafitka s. Urszula Dzielawska spełnia tutaj swoje marzenie.

– Bardzo się ucieszyłam, kiedy się dowiedziałam, że tematem przewodnim będzie mandylion – moja ukochana ikona, którą nieraz próbowałam rysować w zeszytach. Mandylion będzie drugą ikoną Olgi Tracz (pierwszą wykonała na kursie w Krakowie). Chce go podarować jako prezent ślubny dla brata. Klaudia Handzel na warsztaty przyszła zachęcona przez Małgorzatę Kunicką.

– Myślałam, że to jest kurs dla artystów, że to niedostępne dla mnie, że ja mogę tylko podziwiać ikony, ale na pewno nie tworzyć

– opowiada. – Kiedy usłyszałam od Gosi, jak wyglądają zajęcia, chciałam spróbować. Z ikony bije niezwykły blask. Mam nadzieję, że w jakiś sposób uda mi się uzyskać tę głębię. To, co już powstało, na co patrzę, zaskakuje mnie samą. To jakby nie moją ręką zrobione – uśmiecha się Klaudia.

– Niewątpliwie plusem tych zajęć jest to, że rozpoczęliśmy je od wchodzenia w temat ikony z bardzo teoretycznego punktu widzenia, dotyczącego jej duchowości, tradycji, nazewnictwa. Teraz, kiedy bierzesz do ręki ołówek czy pędzel, robisz to z innym nastawieniem, bardziej duchowym. Urzeka mnie, że to nie jest taka typowa praca twórcza i artystyczna, ale że ten proces jest bardzo powiązany z duchowością, modlitwą, wyciszeniem, kontemplowaniem wizerunku Jezusa. Przenoszę obraz, jaki mam w sobie, jaki Pan Jezus by chciał, żebym przeniosła na deskę – podkreśla Małgorzata Kunicka.

Stanisława Słocińska dodaje: – Kiedy przeszłam na emeryturę, trafiłam na kurs pisania ikon do Wadowic. Byłyśmy tam razem z Danusią. Stworzyłam kilka ikon – te po kursach zostają u mnie w domu, inne – daję w prezencie. Danusia przepięknie maluje twarze. Chciałabym udoskonalić swój warsztat w tym wymiarze. Malowanie ikon to wchodzenie w świat świętości. To dla mnie coś niezwykłego – tymi marnymi rękami można namalować coś, co jest tak niezwykłe…

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL