Nowy Numer 21/2019 Archiwum

Czekając na Zbawiciela

Na przeżycie Świąt Wielkiejnocy ci aktorzy amatorzy solidnie przygotowali i siebie, i innych. Po wytrwałych próbach stanęli przed widownią, by dać świadectwo swojej wiary i szczęścia, które daje im spotkanie ze Zmartwychwstałym.

Dwa lata temu w parafii w Targanicach udało się wskrzesić tradycję widowisk jasełkowych, które z rozmachem wystawiał przez prawie 30 lat zespół aktorów amatorów pod przewodnictwem Jana Fujawy. Dziś staranności i niezwykłego zaangażowania targanickiej grupie teatralnej można tylko pozazdrościć. Jej ważnym walorem jest rodzinny charakter, bo na scenie stają razem głównie przedstawiciele różnych pokoleń Walczaków, Bizoniów i Balonów…

Jak rekolekcje

W tym roku jasełek nie było, lecz po wielomiesięcznej pracy w okresie wiekopostnego przygotowania do Wielkiejnocy aktorzy zaprosili do refleksji nad treścią „Gościa oczekiwanego” Zofii Kossak-Szatkowskiej. – Warto było czekać na to przedstawienie, bo dostarczyło głębokich wrażeń i skłoniło do refleksji – przyznawali widzowie opuszczający salę tuż po owacjach na stojąco, kiedy dziękowano aktorom i współtwórcom sztuki. Jak dodaje ks. Dziedzic, który wcielił się w rolę Jezusa Frasobliwego z przydrożnej kapliczki, nie brakowało głosów, że publiczność przeżyła ten prosty i zarazem głęboki spektakl jak rekolekcje. Reżyserii podjęli się Danuta i Stanisław Walczakowie, a zespół przystąpił do prób jesienią ubiegłego roku. Uczestnicy włożyli w nie wiele serca i zaowocowało to na scenie. Do spotkania z widzami byli gotowi na czas i przypomnieli wielkie prawdy wiary, które chrześcijaninowi pozwalają iść z nadzieją na spotkanie ze Zmartwychwstałym.

– Kiedy podczas premiery słuchałem przejmującej modlitwy Kurka, z taką ufnością błagającego o Boże miłosierdzie, to pomyślałem, że Pan Bóg nie mógł takiej prośby nie wysłuchać – przyznawał ks. Dziedzic. W rolę ubogiego Kurka, zapominającego o wszelkich troskach na wieść o Jezusowych odwiedzinach, wcielił się Marcin Mrzygłód, brat bliźniak pochodzącego z Targanic kapłana Michała, duszpasterza w Rosji.

– Grałem w naszym zespole od początku, jeszcze z panem Fujawą. Grywał też mój brat, zanim został księdzem. Kiedy przeczytałem tekst, wiedziałem, że postać Józefa Kurka to moja rola. Bardzo się cieszę, że widzowie dobrze odebrali naszą sztukę, i nie mam wątpliwości, że było warto – przyznaje Marcin Mrzygłód.

Postać młynarza Filipa brawurowo zaprezentował Zbigniew Brandys. – Każda z ról została dobrze zagrana, dzięki czemu temu jesteśmy umocnieni przesłaniem sztuki, pewni, że Chrystus przychodzi do naszego życia, jeśli tylko otworzymy nasze serca – podsumowywali zgodnie widzowie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL